Dawno na GPW nie mieliśmy do czynienia z podobnym spadkiem aktywności inwestorów. Zarówno poziom obrotów, jak i malejąca zmienność notowań dają dużo do myślenia. Niektórzy sugerują, że obecny okres jest zwiastunem zniechęcenia inwestorów trwającym marazmem, co w przeszłości prawie zawsze kończyło się wzrostem rynku. Myślę, że inwestorzy po prostu nie mają zdania na temat przyszłego kierunku ruchu cen, a z uwagi na ryzyko polityczne oraz nie najlepsze fundamenty, większość graczy woli pozostać poza rynkiem. Z pewnością negatywny wpływ na rynek ma również perspektywa opodatkowania giełdowych dochodów. W takiej sytuacji rzeczywiście najbezpieczniej obserwować notowania z boku, chociaż jak historia uczy, ruchy cen następujące po dłuższych okresach marazmu są bardzo dynamiczne.
Jak jednak przewidzieć kierunek przyszłego wybicia? Należy zwrócić uwagę na bliską odległość indeksu WIG20 od poziomów wsparcia wyznaczonych przez dołki z 6 oraz 17 marca br. Na niekorzyść posiadaczy akcji działa spadek siły relatywnej WIG20 względem szerszych indeksów.
Z otoczenia makro zwróciłbym uwagę na ostatnie dane prezentujące dynamikę importu. Ożywienie, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach 2002 roku, zakończyło się. Mamy więc do czynienia ze słabym popytem wewnętrznym i mizernymi inwestycjami. Mogą mieć zatem rację ci, którzy sugerowali, że zakończone ożywienie nie jest początkiem powrotu gospodarki na ścieżkę szybszego wzrostu. A to nie wskazuje z kolei na wzrost cen akcji w najbliższym czasie.
Unikaj:
Telekomunikacja - obserwowany spadek siły relatywnej 20 największych firm w stosunku do szerszych indeksów giełdowych może doprowadzić do spadku ceny do około 10 PLN.