Wczorajszą sesję na pewno można zaliczyć do udanych. Indeks WIG20 zyskał 2%, co jak na ostatnie czasy można uznać za mały sukces. Tym bardziej że zwyżce indeksu towarzyszyły bardzo wysokie obroty, wynoszące 280 mln zł. W sumie można by powiedzieć, że na rynek powrócił optymizm, a wraz z nim kapitał. Muszę jednak przyznać, że mój optymizm przytłumiają obawy. Obawy co do tego, czy stojący za dzisiejszymi zleceniami popyt nagle nie zniknie, tak jak to miało miejsce po, podobnych do wczorajszej, sesjach z 10 i 18 marca. Jeżeli historia powtórzyła by się, wówczas nie należy liczyć na pokonanie ciągle aktualnego poziomu oporu, jaki znajduje się między 1135-1140 pkt. Bariera ta była testowana wczoraj i zachęciła do realizacji zysków (co obrazuje górny cień świecy). Jednak kto wie, może tym razem rynek wykorzysta nadarzającą się szansę wyrwania z trendu bocznego (1060-1140 pkt)?
Na realizację pozytywnego scenariusza wskazuje przede wszystkim zdrowo wyglądający wskaźnik RSI14. Znajduje on potwierdzenie także w zachowaniu wskaźnika impetu, który po wczorajszej sesji znalazł się powyżej swojego poziomu równowagi. Zasadniczo poprawił się także wygląd Ultimate Oscillator, który ma jeszcze sporo miejsca na wzrosty, w przeciwieństwie do sytuacji, jaka miała miejsce po byczej sesji z 10 marca. Optymizm w końcu pozwala zachować także MACD, który dzięki wczorajszym wzrostom zdołał odbić się od swojej średniej, naruszając jednocześnie swój poziom równowagi. Więc być może wczorajsza sesja nie była jedynie miłym urozmaiceniem i zaowocuje dalszymi wzrostami? Potwierdzenie dla tego scenariusza uzyskamy jednak dopiero wraz z pokonaniem przez indeks WIG20 poziomu 1140 pkt. Natomiast każde odbicie w dół od tego poziomu nakazuje utrzymanie zdrowego podejścia do sytuacji i odłożenie marzenia o większych wzrostach na przyszłość. Wówczas pozostanie nam jedynie czekać na kolejną, jedną silną - podobną do wczorajszej - sesję urozmaicenia, którą będzie można jednak bardzo łatwo poznać po występujących już na samym początku sesji dużych obrotach.