Początek piątkowych sesji nie przyniósł większych zmian cen na giełdach w Nowym Jorku. Wprawdzie dalsze postępy wojsk koalicji w Iraku (zdobyto m.in. lotnisko pod Bagdadem) mogły zachęcać do zakupów, ale pojawiło się też kilka negatywnych czynników. Pewien niepokój wzbudziło ostrzeżenie irackiego ministra informacji, że w nocy z piątku na sobotę armia podejmie "niekonwencjonalną akcję", która odwróci bieg wojny. Pojawiły się też niepokojące informacje na rynku, dotyczące przede wszystkim branży high--tech. Kilka spółek z tego sektora - m.in. PeopleSoft i Affymetrix - ostrzegło, że w pierwszym kwartale br. ich wyniki będą gorsze od oczekiwanych. Nastrojów nie poprawiły też najnowsze dane z rynku pracy. W piątek poinformowano, że w marcu ubyło w USA 29 tys. miejsc pracy. Skorygowano też dane za luty. Okazało się, że liczba osób, które straciły zatrudnienie w tamtym miesiącu, wyniosła aż 357 tys. W takich warunkach do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 0,11%, a Nasdaq Composite stracił 0,76%.
W dobrych nastrojach zakończyli tydzień inwestorzy na czołowych giełdach europejskich. Indeksy wzrosły, choć po otwarciu giełd amerykańskich zapał graczy nieco wygasł. W Londynie, gdzie wskaźnik FT-SE 100 wzrósł o 1,15%, w cenie były akcje banków. Wyróżnił się Abbey National, który otrzymał lepszą rekomendację. Drożały też papiery firm specjalizujących się w handlu detalicznym - Dixons i Kingfisher. Paryski wskaźnik CAC-40 zyskał w piątek 1,77%. Już drugi dzień z rzędu chętnie kupowano papiery producenta kosmetyków L'O-real, który w czwartek przedstawił dobre wyniki finansowe. Udana emisja France Telecom pobudziła również popyt na walory tej spółki, która - zdaniem inwestorów - najgorsze ma już za sobą. W Niemczech wyróżnił się Bayer. Koncern farmaceutyczny wygrał kolejną sprawę w sądzie, związaną ze stosowaniem jednego z jego leków - Baycolu. Odrabiały straty najmocniej przecenione spółki, takie jak ubezpieczyciele - Allianz i Munich Re czy biuro turystyczne TUI. Indeks DAX do godz. 18.00 wzrósł o 2,35%.