- Prace nad zmniejszeniem udziału trwają. Na razie nie zostało jeszcze ostatecznie ustalone, w jaki sposób to nastąpi - stwierdził prezes ING BSK. Nie wykluczył, że giełdowa spółka wyemituje nowe akcje, które zostaną skierowane do inwestorów innych niż holenderski bank. Zastrzyk kapitału wspomógłby bowiem rozwój ING BSK. Zdaniem prezesa Czakańskiego, ING może także odsprzedać część swoich akcji innym inwestorom.

Przypomnijmy, że na początku roku Wojciech Kwaśniak, szef Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, w rozmowie z PARKIETEM ujawnił, że w II połowie tego roku inwestorzy strategiczni ING BSK i Banku Handlowego powinni obniżyć swoje udziały w tych instytucjach do 75%. W ten sposób wywiążą się z obietnic złożonych nadzorowi bankowemu dwa lata wcześniej. ING ma około 87,8% akcji ING BSK, a Citibank blisko 93% Banku Handlowego. Obecnie wartość pakietu, który Holendrzy będą chcieli sprzedać, ma wartość ponad 530 mln zł.

Prezes M. Czakański zdementował pojawiające się od kilku tygodni pogłoski o tym, że główny udziałowiec zamierza się całkowicie wycofać z polskiej inwestycji. - Nie dotarły do mnie żadne informacje na ten temat - dodał. Wyjaśnił, że Polska jest dla holenderskiego banku jednym z najważniejszych rynków.

Według prezesa Czakańskiego, źródłem plotek o sprzedaży banku może być przekonanie, że instytucje mające po 5-6% w rynku, muszą się łączyć, bo inaczej nie podołają konkurencji. Spółki tej wielkości mogą też łatwiej uzyskać zgodę polskich władz na fuzję niż banki duże, dysponujące udziałem zbliżonym do 10% lub wyższym, takie jak Pekao SA czy BPH PBK. Dlatego obecnie na rynku pojawiają się pogłoski o zmianach w akcjonariacie ING BSK, BRE (główny inwestor to Commerzbank), Millennium (BCP), Kredyt Banku (KBC), czy BZ WBK (irlandzki AIB).

W zeszłym roku ING BSK osiągnął zysk netto w wysokości 154 mln zł. Prezes nie chciał ujawnić planów finansowych na ten rok. Spodziewa się, że z powodu stagnacji w polskiej gospodarce nie będzie to łatwy rok dla banków.