Pierwsza sesja mijającego tygodnia zapowiadała przełom. Silny wzrost, duże obroty i otwarte okno hossy, pozwalały realnie myśleć przynajmniej o teście 1200 pkt. Niestety, oczekiwania te okazały się złudne. Zamiast wzrostu budowanego na luce 1133-1150 pkt, obserwowaliśmy nieporadność kupujących, którzy dali się wmanewrować w silny sygnał kupna (wybicie z dwumiesięcznej stabilizacji). A kiedy rzucili się do zakupów, zostali zasypani akcjami. Skłania to do twierdzenia, że obserwowane wybicie było niczym innym, jak tylko pułapką.

Na razie tak jednoznacznych wniosków nie można stawiać w oparciu o wykres indeksu WIG20. Przynajmniej nie do czasu, gdy indeks ten znajduje się powyżej 1130 pkt. Czyli do momentu, aż nie zostanie zamknięta poniedziałkowa luka hossy oraz nie dojdzie do załamania odwróconej RGR. Obserwując jednak słabe zachowanie rynku tuż po wybiciu, z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że najbliższe sesje takie właśnie rozstrzygnięcia przyniosą.

Do ciekawych wniosków prowadzi ostatni odczyt, publikowany przez GPW, wskaźnik koniunktury Wigometr. Otóż, wśród uczestników ostatniego badania 47% oczekuje wzrostu, zaś 25% spadku wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia (18 kwietnia). Co prawda, przewaga optymistów nie jest tak wyraźna jak przed tygodniem, kiedy 56% opowiadało się za wzrostami. Jednak jest ona na tyle duża, żeby móc stwierdzić, iż z ewentualną zwyżką mogą być kłopoty.

Opisany wyżej Wigometr to nie jedyny pozatechniczny wskaźnik, który każe liczyć się z pogłębieniem spadków. Tak samo należy też traktować wysoką, jak na ostatnie czasy, wartość bazy czerwcowych kontraktów na indeks WIG20. Na piątkowym zamknięciu wyniosła ona 19 pkt. W ciągu ostatnich miesięcy z podobną bazą mieliśmy do czynienia w momencie kształtowania się styczniowego szczytu. Czyli na chwilę przed silnymi spadkami. Oczywiście teraz sytuacja nie musi się wcale powtórzyć. Należy jednak z dużą podejrzliwością podchodzić do wszystkich wzrostów i optymizm rynku terminowego traktować jako poważne ostrzeżenie, przed mogącym nastąpić dalszym pogorszeniem koniunktury.