O wymowie mijającego tygodnia zadecydowała poniedziałkowa sesja, w czasie której rynek zdecydowanie należał do byków. Kolejne dni to zastój, czego efektem było sukcesywne obsuwanie się WIG20. Spadek indeksu nie spowodował jednak pogorszenia nastrojów na rynku futures - wręcz przeciwnie mamy do czynienia z bardzo rzadką sytuacją, kiedy to wraz ze spadkiem indeksu rozszerza się dodatnia baza. Panujący od dłuższego czasu optymizm pozwolił arbitrażystom na zbudowanie bardzo dużych pozycji. Sądzę, że warto być tego faktu świadomym gdyż ewentualne wyzerowanie lub "przekręcenie" bazy będzie się najprawdopodobniej wiązało ze znaczną podażą akcji ze strony tych właśnie inwestorów.

Podczas ostatnich spadków większym zainteresowaniem cieszył się kontrakt czerwcowy na Pekao. Sytuacja tego banku jest o tyle ciekawa, że kurs instrumentu bazowego pokonał średnią z 45 sesji i zbliża się do wsparcia na wysokości 87,1 zł. Jego przełamanie to niechybny test linii szyi (85,4 zł) rozległej, kilkumiesięcznej formacji RGR. Jak groźne jest jej przełamanie nie trzeba tłumaczyć. Sytuacja może być o tyle niepokojąca, że wczorajszym spadkom towarzyszył zwiększony obrót. Przypominam, że w wycenie kontraktu należy uwzględnić dywidendę, której wartość bez podatku to 3,55 zł.

Niemal dokładnym odbiciem sytuacji na całym rynku jest kontrakt TPSM3, którego wykres jest zawieszony pomiędzy szczytem ustanowionym w poniedziałek, a lokalnym maksimum z końca marca znajdującym się na wysokości 12,15 zł. Dopiero wybicie z tego wąskiego przedziału, liczącego zaledwie 30 groszy, zadecyduje o koniunkturze na najbliższe tygodnie.