WorldCom, który z zadłużeniem sięgającym 30 mld USD znalazł się pod ochroną rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego w lipcu ub.r., opublikował wczoraj niektóre szczegóły planu restrukturyzacji ustalonego z amerykańskim sądem. Jednym z podstawowych jego założeń jest zmniejszenie długu spółki do 3,5-4,5 mld USD. Co ważne, WorldCom doszedł też do porozumienia z komisją reprezentującą ok. 90% jego wierzycieli (m.in. SunTrust Banks, Deutsche Bank, ABN Amro, AOL Time Warner). Do końca bieżącego tygodnia spółka przedstawi w sądzie upadłościowym ostateczny projekt reorganizacji, który uwzględniałby też interesy kredytodawców.

Wśród ważniejszych zmian, jakie szykują się w spółce, znajduje się zmiana marki, pod którą będzie ona działała. Zamiast źle kojarzonej WorldCom, będzie to MCI. Firma przeniesie też swoją centralę z miejscowości Ashburn w stanie Virginia do Clinton w stanie Missisipi. O jej finanse zadba nowy dyrektor finansowy - Robert Blakely. Zastąpi on Roberta Sullivana, przeciw któremu toczy się postępowania karne. Właśnie on, wraz z byłym dyrektorem generalnym WorldComu Bernardem Ebbersem, oskarżeni są o dokonywanie manipulacji księgowych w WorldComie i zawyżenie jego zysków aż o 11 mld USD.

Robert Blakely ma już doświadczenie na podobnym stanowisku. Był dyrektorem finansowym dwóch amerykańskich spółek - Tenneco i Lyondell Chemical. Ponadto pracował jako menedżer w banku inwestycyjnym Morgan Stanley. Przez ostatnie cztery lata R. Blakely był członkiem komisji nadzorującej standardy rachunkowości.

Dyrektor generalny WorldComu Michael Capellas, który wcześniej stał na czele koncernu komputerowego Compaq, zapowiada, że restrukturyzacja pozwoli spółce skutecznie rywalizować z największymi konkurentami z branży telekomunikacyjnej, takimi jak AT&T. Jego zdaniem, po redukcji zadłużenia oraz kosztów World-Com będzie mógł zaoferować klientom korzystniejsze ceny połączeń telekomunikacyjnych niż rywale.