Po piątkowym, niezbyt korzystnym dla byków przebiegu sesji w USA, wczorajsze notowania na rodzimym parkiecie nie mogły mieć innego scenariusza. Kurs kontraktów na WIG20 otworzył się na poziomie zbliżonym do piątkowego zamknięcia, po czym inicjatywę przejęła strona podażowa. W ciągu niecałej godziny kurs stracił prawie 15 pkt. i przez większą część sesji mieliśmy do czynienia z męczącą stabilizacją w okolicy 1147 pkt. W okresie tym obroty spadły, a inwestorzy oczekiwali na rozpoczęcie notowań za oceanem. W końcówce sesji kurs zniżkował o kolejne 10 pkt. po tym jak giełdy amerykańskie rozpoczęły dzień bez wyraźnej tendencji.
Z technicznego punktu widzenia strona popytowa wciąż jest faworytem. Po wybiciu z konsolidacji obserwowane aktualnie spadki należy traktować jako ruch powrotny. Wprawdzie zamknięte zostało ostatnie okno hossy, niemniej jednak do momentu zdecydowanego powrotu wykresu kontynuacyjnego poniżej poziomu 1135 pkt., wygenerowany w ubiegłym tygodniu sygnał kupna nie został jeszcze zanegowany. Mimo to, powstała wczoraj długa czarna świeca ma bardzo negatywny wydźwięk.
Niekorzystnie natomiast przedstawiają się czynniki fundamentalne. Oczekiwane przez większość ożywienie nie pojawia się, co najprawdopodobniej uwidocznione zostanie w wynikach spółek za pierwszy kwartał. Stąd też obserwowane ostatnio silniejsze spadki sektora bankowego.
Podsumowując, po sukcesach militarnych wojsk koalicji wydarzenia w Iraku przeszły na drugi plan. Inwestorzy na większości giełd zachowali się jednak bardzo racjonalnie i nie popadli w stan euforii. Mimo, iż publikowane ostatnio dane z gospodarki amerykańskiej są lepsze od oczekiwań, to jednak nadal nie wiadomo jaki wpływ na wyniki spółek będzie miała wojna.