Zdawałoby się, że do świąt pozostało jeszcze dużo czasu, a aktywność inwestorów będzie co najmniej taka jak w ostatnich kilku dniach. Sesja wtorkowa pokazała jednak, że tak wcale być nie musi, a przebieg notowań może być bardzo monotonny i nużący.

Z technicznego punktu widzenia może być to efekt znaczącego spadku wartości indeksu na sesji poniedziałkowej (największy czarny korpus od połowy marca). Wtorek miał dać a raczej nie dał, odpowiedź na pytanie, czy wrócimy do trendu wzrostowego, czy będziemy kontynuować krótkoterminowa zniżkę. Mogłoby się wydawać, że końcówka sesji przyniosła konkretną odpowiedź, ale fixing pokazał, że na rozstrzygnięcie przyjdzie jeszcze czas.

W tej chwili indeks balansuje na linii trendu poprowadzonej przez dołki z 5 i 17 marca. Inna linia łączy świece z 5 i 31 marca i razem ze średnią kroczącą z 45 sesji stanowią kolejne ewentualne krótkookresowe wsparcie. Warto zauważyć, że jeśli do pierwszej z opisanych linii trendu poprowadzić linię równoległą, łączącą poziomy zamknięcia świec z 10 marca i 7 kwietnia, to otrzymamy interesujący kanał trendowy, z którego raz nastąpiła nieudana próba wybicia dołem (31 marca). Obecnie testowane byłoby dolne ograniczenie formacji, a spadek wartości obrotu mógłby świadczyć za tym, że wsparcie zostanie obronione. Tym samym utrzymany zostanie kilkutygodniowy trend wzrostowy indeksu.

Pogorszeniu uległ wygląd oscylatorów: MACD jest bliski przełamania od góry swej średniej, Ultimate spadku poniżej poziomu równowagi, a RSI zakończenia dwumiesięcznego trendu wzrostowego.

Nadzieja byków spoczywa w braku chętnych na sprzedaż po niższych cenach i w wsparciu w postaci połowy korpusu tygodniowej białej świecy sprzed dwóch tygodni. Z drugiej strony, nie ma co się niepotrzebnie łudzić, ponieważ wygląd ostatniej świecy tygodniowej połączony z nieudaną próbą przełamania silnie zniżkujących średnich kroczących z 15 i 45 tygodni jest aż nader wymowny. Chętnych do pozostania z akcjami na okres świąt może nie być jednak zbyt wielu.