Prokuratura Okręgowa w Lublinie bada akta, opracowane przez wydział śledczy lubelskiej policji, dotyczące skupu akcji pracowniczych Zakładów Piwowarskich Perła przez Józefa Huberta Gierowskiego. - Rzeczywiście, prowadzimy dochodzenie w tej sprawie - przyznaje Janusz Woźniak z wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Jeden z komendantów dodaje, że policja otrzymała zlecenie w tej sprawie od Prokuratury Okręgowej z Lublina. Zadzwoniliśmy do Prokuratury Okręgowej. - Akta sprawy zostały przekazane do czytania Prokuraturze Apelacyjnej - mówi Marian Siejczuk, prokurator z rejonu Lublin-Południe. Prokuratura apelacyjna może zażądać do czytania akta każdej sprawy. Poszczególne dochodzenia mogą zostać objęte nadzorem albo przekazane do innej jednostki. Mogą też zostać po prostu zwrócone. - Na obecnym etapie zaawansowania sprawy bardziej pożyteczne jest wstrzymanie się od wszelkich komentarzy - mówi M. Siejczuk.
- To stara sprawa, badała ją Izba Skarbowa, która nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości - mówi J. H. Gierowski.
Pojedynek i szantaż
Skup akcji pracowniczych Perły był prowadzony cztery lata temu przez dwie osoby: Józefa H. Gierowskiego i Adama Brodowskiego, współwłaściciela Strzelca. Pojedynek wygrał pierwszy inwestor, ale okazuje się, że metody, jakich używał, były nie do końca legalne. Pracownicy Perły, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że byli zmuszani przez zarząd spółki piwnej do sprzedaży akcji właśnie J. H. Gierowskiemu. - Zadzwonili do mnie w niedzielę wieczorem, żebym w poniedziałek sprzedał akcje panu Gierowskiemu. Zagrozili mi, że jeżeli ich nie sprzedam, zostanę zwolniony z pracy - mówi jeden z pracowników przesłuchiwanych przez policję. Jego zdaniem, zarząd spółki współpracował z inwestorem, przekazał mu dane osobowe pracowników. - Nic mi na ten temat nie wiadomo - twierdzi Czesław Szczepaniak, prezes Perły.
Szemrane dokumenty