Posiadacze akcji nie mogą zaliczyć wczorajszej sesji do udanych. Podobnie jak we wtorek po dość dobrym początku sesji, końcówka przyniosła rozczarowanie. Tym razem jednak na fixingu kończącym notowania nie było już dużego kupna, które mogłoby trochę podciągnąć kursy spółek. Wręcz przeciwnie. Spora podaż na TPSA i PKN oraz bardzo duża na KGHM zepchnęła notowania tych walorów na sesyjne minima, a sam WIG20 obniżyła o ponad 0,2%.

Po dobrych nastrojach z początku kwietnia nie ma już śladu. WIG20 zanegował ostatnie sygnały kupna, co z technicznego punktu widzenia wyklucza możliwość angażowania się w papiery największych spółek. Co do słabości rynku nie można mieć wątpliwości. Indeks z niewielkimi odbiciami spada od 7 sesji. 5 ostatnich sesji to czarne świece na wykresie. Oscylatory są już poniżej poziomów równowagi, a najszybsze wskaźniki poruszają się nawet w strefach wyprzedania. Takie zachowanie nie jest typowe dla trendu wzrostowego. Właściwie można by już resztki nadziei schować do kieszeni, gdyby nie jeden fakt. Indeks znajduje się tuż nad krótkoterminową linią wzrostów, która w trakcie ostatniego miesiąca już trzykrotnie zatrzymała przecenę. Podobnie jak w tych trzech przypadkach zachowują się wskaźniki techniczne na wykresie intraday. Zarówno MACD jak i RSI po dotarciu do stref wyprzedania wygenerowały sygnały kupna. Kluczowe więc wydaje się utrzymywanie WIG20 ponad poziomem 1110 pkt. Pokonanie tej bariery będzie zapowiadało nieuchronny test 1070 pkt. O tym, że samo załamanie ponad dwumiesięcznej formacji zapowiadającej wzrost, nie przekreśla szans na zwyżkę może świadczyć sytuacja z listopada 2002 roku. Po utworzeniu na wykresie podwójnego dna i przebiciu jego linii sygnalnej indeks powrócił poniżej tej bariery, by później wzrosnąć jeszcze o 10%.

Poprawę sytuacji ponad poziomem 1110 pkt. oraz przełamanie najszybszej linii spadków (1120 pkt.) warto będzie wykorzystać do krótkoterminowego kupna akcji. Ewentualny przebicie tej bariery będzie źle świadczył o sile kupujących i otworzy drogę do 1070 pkt.