Reklama

Drogie służby mundurowe

Ok. 400 mln zł mogłaby rocznie zaoszczędzić państwowa kasa, gdyby udało się przeforsować likwidację części świadczeń budżetowych, tak jak proponował to wicepremier Grzegorz Kołodko. Większość tych propozycji to uderzenie w przywileje służb mundurowych. Najwięcej kosztują gratyfikacje urlopowe dla policji i zawodowych żołnierzy.

Publikacja: 18.04.2003 09:42

Z zestawienia, które wicepremier Kołodko prezentował rządowi, wynika, że większość wydatków do likwidacji to preferencje dla służby wiezięnnej i policji. Duże oszczędności poczyniono by także na celnikach. Nie jest jednak pewne, czy propozycje ministra są ciągle aktualne: o tym, co ma być zlikwidowane, wiadomo było z załącznika do pierwszej wersji programu naprawy finansów publicznych. W wersji obowiązującej, opublikowanej na stronie internetowej Ministerstwa Finansów, załącznika już nie ma.

Urlopy dużo kosztują

Z zestawienia sporządzonego przez MF wynika, że w "grupie likwidowanych" najwięcej można zaoszczędzić, kasując dopłaty do wypoczynku dla policjantów. Skutki finansowe dla budżetu z tytułu tego świadczenia to w tym roku ok. 173,5 mln zł. Pokaźną kwotę - ok. 66,8 mln zł - można też "uratować", likwidując gratyfikacje urlopowe wprowadzone rozporządzeniem ministra obrony w sprawie uposażenia żołnierzy. Urlopy funkcjonariuszy służby więziennej kosztują ok. 22,4 mln zł. Pod tym względem najtańsi są celnicy - 8,4 mln zł. Łącznie: 271 mln zł rocznie. Za te pieniądze, średnio licząc, można by rocznie wykupić ok. 190 tys. jednoosobowych tygodniowych wycieczek na Kretę w dobrym biurze podróży.

- Rozumiem, że pewne służby powinny mieć przywileje ze względu na swoją specyfikę. Ale to, to już jest straszna rozrzutność. To są przecież pieniądze podatników - mówi Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.

To oczywiście tylko statystyka. W przypadku żołnierzy to jednorazowa wypłata 355 zł rocznie. Celnikom też nie jest łatwo. Jeśli podzieli się kwotę, jaka im przysługuje na 39,8 tys. osób (funkcjonariusze z rodzinami) to wypada zaledwie 211 zł na głowę.

Reklama
Reklama

Do gratyfikacji urlopowych można jeszcze złośliwie doliczyć kwoty na przejazdy, jakie przysługują niektórym służbom. Raz w roku policjant i jego rodzina mają prawo do darmowego przejazdu komunikacją państwową. Budżet płaci za to 22,4 mln zł rocznie. W przypadku służby więziennej ten wydatek to 3,9 mln zł rocznie.

Ile za psa celnika?

Interesujące przywileje mają celnicy - czyli służba podległa Ministerstwu Finansów. Okazuje się, że w tym roku podatnicy zapłacą ponad 14 tys. funkcjonariuszy ok. 55,1 mln zł dodatków za posiadany stopień służbowy. Średnio w ciągu roku każdy celnik dostanie dzięki temu ponad 3,9 zł. Ci, którzy pracują w nocy, mogą liczyć na dodatkowe ok. 1,5 tys. zł rocznie. Dodatek specjalny (przysługujący tylko 200 celnikom) to dodatkowe 708 tys. zł z budżetu w tym roku.

Jednym z najmniejszych wydatków przeznaczonych do likwidacji jest dodatek "za opiekę nad psem służbowym", który przysługuje celnikom. W tym roku ma to kosztować 64 tys. zł, co w skali całego budżetu państwa nie jest dużą kwotą. Jeśli jednak przyjrzeć się konstrukcji tego świadczenia, to okazuje się, że prawo do niego ma 89 funkcjonariuszy. A to oznacza, że średnio jeden celnik rocznie pobiera z państwowej kasy ponad 7 tys. zł, by godnie opiekować się psem. Czyli - przy założeniu, że opiekuje się jednym czworonogiem - miesięcznie wydaje na niego ok. 600 zł.

Oszczędności za cenę napięć

Propozycje wicepremiera Kołodki - z oczywistych przyczyn - mogą wzburzyć niektóre grupy społeczne. Owe 400 mln zł to zaledwie 0,2% całości wydatków budżetu. Jednak ekonomiści głośno dopingują ministra finansów do przeprowadzenia tego planu. Zresztą pomysł odejścia od automatycznej indeksacji zawsze był popierany przez analityków.

Reklama
Reklama

- Nawet jeżeli te działania nie przynoszą miliardowych dochodów, to nie znaczy, że nie powinno się ich przeprowadzić. One porządkują system, wyrzucają z niego niepotrzebne przywileje. Odejście od uprzywilejowania pewnych służb powinno być jednym z założeń programu - uważa Rafał Antczak, ekonomista Fundacji CASE.Podobnego zdania jest Richard Mbewe z WGI. - Te 400 mln zł to rzeczywiście mała kwota w porównaniu z całością wydatków. Ale skoro mamy tak duży problem ze znalezieniem dochodów w następnych latach, że musimy się chwytać pomysłów w stylu rozwiązania rezerwy rewaluacyjnej, to chyba warto zaoszczędzić na indeksacjach - mówi ekonomista WGI.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama