Z zestawienia, które wicepremier Kołodko prezentował rządowi, wynika, że większość wydatków do likwidacji to preferencje dla służby wiezięnnej i policji. Duże oszczędności poczyniono by także na celnikach. Nie jest jednak pewne, czy propozycje ministra są ciągle aktualne: o tym, co ma być zlikwidowane, wiadomo było z załącznika do pierwszej wersji programu naprawy finansów publicznych. W wersji obowiązującej, opublikowanej na stronie internetowej Ministerstwa Finansów, załącznika już nie ma.
Urlopy dużo kosztują
Z zestawienia sporządzonego przez MF wynika, że w "grupie likwidowanych" najwięcej można zaoszczędzić, kasując dopłaty do wypoczynku dla policjantów. Skutki finansowe dla budżetu z tytułu tego świadczenia to w tym roku ok. 173,5 mln zł. Pokaźną kwotę - ok. 66,8 mln zł - można też "uratować", likwidując gratyfikacje urlopowe wprowadzone rozporządzeniem ministra obrony w sprawie uposażenia żołnierzy. Urlopy funkcjonariuszy służby więziennej kosztują ok. 22,4 mln zł. Pod tym względem najtańsi są celnicy - 8,4 mln zł. Łącznie: 271 mln zł rocznie. Za te pieniądze, średnio licząc, można by rocznie wykupić ok. 190 tys. jednoosobowych tygodniowych wycieczek na Kretę w dobrym biurze podróży.
- Rozumiem, że pewne służby powinny mieć przywileje ze względu na swoją specyfikę. Ale to, to już jest straszna rozrzutność. To są przecież pieniądze podatników - mówi Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
To oczywiście tylko statystyka. W przypadku żołnierzy to jednorazowa wypłata 355 zł rocznie. Celnikom też nie jest łatwo. Jeśli podzieli się kwotę, jaka im przysługuje na 39,8 tys. osób (funkcjonariusze z rodzinami) to wypada zaledwie 211 zł na głowę.