Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nigdy przed zakończeniem postępowania administracyjnego nie dzieliła się informacjami na temat jego efektów. W przypadku 4Media zrobiła wyjątek. Nie oznacza to, że postępowanie zostanie wkrótce zakończone. KPWiG nadal zbiera materiały oraz oferuje pomoc pokrzywdzonym przez firmę i jej "menedżerów" inwestorom i wierzycielom, którzy zdecydują się pójść do sądu.
Nienormalna bezkarność
- Mamy do czynienia ze spółką, która najpierw naciągała inwestorów, a później nie informowała ich o swojej sytuacji lub robiła to w nienależyty sposób. Następnie doszło do wyprowadzenia pieniędzy przez zarząd - podsumowuje Aleksander Chłopecki, wiceprzewodniczący KPWiG. Jego zdaniem, takie zjawiska, zwłaszcza w obecnej sytuacji rynkowej, są normalne. - Normalne, zgodne z naszymi uprawnieniami, były także podjęte przez nas działania oraz dziennikarskie śledztwa. Nienormalne będzie to, jeśli ludzie odpowiedzialni za to wszystko nie zostaną ukarani. - ocenia A. Chłopecki.
A co sama Komisja zrobiła w sprawie 4Media? W marcu 2002 r. nałożyła 50 tys. kary na spółkę za łamanie obowiązków informacyjnych. Po kilku miesiącach wszczęła kolejne postępowanie. Zapytaliśmy, dlaczego dopiero po kilku miesiącach (PARKIET w tym czasie publikował wiele informacji wskazujących na poważne nieprawidłowości w 4Media). - Nie mogliśmy karać natychmiast spółki za to samo. Poza tym, wykluczenie jej z obrotu publicznego nic by nie dało. Nas pozbawiłoby wprawdzie kłopotu, ponieważ nie moglibyśmy się już 4Media zajmować, ale odebrałoby nam jednocześnie możliwość zrobienia czegokolwiek w tej sprawie - broni się wiceprzewodniczący Komisji.
Afera 4Media niezłą nauczką