Reklama

Bezkarni naciągacze

Poszerzenie listy zarzutów i podejrzeń wobec 4Media i osób zarządzających spółką oraz uzupełnianie doniesień przesłanych już do prokuratury to efekty pracy KPWiG. Przedstawiciele Komisji przyznają jednak, że osoby odpowiedzialne za "medialną" aferę są na razie bezkarne.

Publikacja: 23.04.2003 08:40

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nigdy przed zakończeniem postępowania administracyjnego nie dzieliła się informacjami na temat jego efektów. W przypadku 4Media zrobiła wyjątek. Nie oznacza to, że postępowanie zostanie wkrótce zakończone. KPWiG nadal zbiera materiały oraz oferuje pomoc pokrzywdzonym przez firmę i jej "menedżerów" inwestorom i wierzycielom, którzy zdecydują się pójść do sądu.

Nienormalna bezkarność

- Mamy do czynienia ze spółką, która najpierw naciągała inwestorów, a później nie informowała ich o swojej sytuacji lub robiła to w nienależyty sposób. Następnie doszło do wyprowadzenia pieniędzy przez zarząd - podsumowuje Aleksander Chłopecki, wiceprzewodniczący KPWiG. Jego zdaniem, takie zjawiska, zwłaszcza w obecnej sytuacji rynkowej, są normalne. - Normalne, zgodne z naszymi uprawnieniami, były także podjęte przez nas działania oraz dziennikarskie śledztwa. Nienormalne będzie to, jeśli ludzie odpowiedzialni za to wszystko nie zostaną ukarani. - ocenia A. Chłopecki.

A co sama Komisja zrobiła w sprawie 4Media? W marcu 2002 r. nałożyła 50 tys. kary na spółkę za łamanie obowiązków informacyjnych. Po kilku miesiącach wszczęła kolejne postępowanie. Zapytaliśmy, dlaczego dopiero po kilku miesiącach (PARKIET w tym czasie publikował wiele informacji wskazujących na poważne nieprawidłowości w 4Media). - Nie mogliśmy karać natychmiast spółki za to samo. Poza tym, wykluczenie jej z obrotu publicznego nic by nie dało. Nas pozbawiłoby wprawdzie kłopotu, ponieważ nie moglibyśmy się już 4Media zajmować, ale odebrałoby nam jednocześnie możliwość zrobienia czegokolwiek w tej sprawie - broni się wiceprzewodniczący Komisji.

Afera 4Media niezłą nauczką

Reklama
Reklama

Efektem ostatnich działań jest opublikowana w poprzednim PARKIECIE obszerna lista podejrzeń i ciężkich zarzutów stawianych spółce i jej zarządowi (m.in. kreatywna księgowość, liczne uchybienia w polityce informacyjnej, manipulowanie kursem, itd.). Na tej podstawie KPWiG uzupełniła zawiadomienia przesłane wcześniej do prokuratury. Dariusz Witkowski, dyrektor Departamentu Spółek Publicznych i Finansów KPWiG, zwraca uwagę na niestandardowe działania. KPWiG zbierała informacje między innymi od byłych pracowników spółek z medialnej grupy, usiłowała także nawiązać kontakt z firmą GRP (jak informowaliśmy, ta spółka przejęła część majątku 4Media i może być kolejnym "wcieleniem" medialnego holdingu). - Zwracaliśmy się o pomoc do prokuratury, a później sami ustaliliśmy, gdzie się znajduje siedziba tej firmy. Nie udało nam się jednak nawiązać z nią kontaktu - twierdzi D. Witkowski. Dlaczego Komisja nie skorzystała z adresu podanego w publikacjach PARKIETU (wówczas można się było jeszcze dodzwonić do GRP)? Bo... korzysta z różnych źródeł. Jednym z nich jest rejestr sądowy. Rzecz w tym, że dane w rejestrze dotyczące spółek z grupy 4Media rzadko były aktualne.

Są i pozytywne skutki afery 4Media. - Sprawa stała się argumentem w dyskusji z Ministerstwem Sprawiedliwości, dotyczącej naszych uprawnień - twierdzi M. Stępniewski, rzecznik Komisji. - Zapewne będziemy się na ten argument jeszcze powoływać. Z powodu tej afery zainicjowano także zmiany w regulaminie giełdy dotyczące zasad zawieszania spółek - dodaje.

- Komentarz

4Media skompromitowała rynek. Giełdę i Komisję także. Komisja próbuje coś robić. Lepiej późno niż wcale. Zobaczymy, co zrobi prokuratura. Inwestorzy raczej nie liczą na odzyskanie pieniędzy. Wielu wciąż liczy jednak na elementarną sprawiedliwość.

4Media wnosi o upadłośćW piątek Komisja otrzymała pismo 4Media podpisane przez prezesa Dariusza Kaszubskiego. Spółka informuje w nim, że 17 kwietnia złożyła wniosek o upadłość. Wzięła pod uwagę następujące fakty: "wycofywanie się potencjalnych inwestorów z 4Media, odrzucenie propozycji układowych przez część wierzycieli i prowadzone egzekucje na majątku spółki". Firma przyznaje, że utraciła płynność, a jej majątek nie jest w stanie pokryć zobowiązań. Pismo nie zawiera żadnych danych teleadresowych spółki, nawet numeru faksu, z którego zostało wysłane. - W kontekście tego, co wiemy o działaniach spółki, informacja wygląda na kpinę - komentuje wiceprzewodniczący KPWiG Aleksander Chłopecki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama