Na polskim rynku pozaskarbowym nadal najwięcej sprzedaje się papierów krótkoterminowych (58% wszystkich emisji). Ale w pierwszym kwartale zadłużenie z tytułu tych instrumentów prawie się nie zmieniło. Spadła za to liczba emitentów, z 272 do 248. Na rynku pojawiło się tylko dziesięć nowych programów.
- Jest kilka powodów marazmu - ocenia Piotr Kowalski, wiceprezes Fitch Polska. - Mamy złą sytuację w gospodarce, dlatego firmy są ostrożne w zaciąganiu zobowiązań. Poza tym, papierów komercyjnych nie chcą kupować inwestorzy finansowi, tacy jak fundusze emerytalne i inwestycyjne czy towarzystwa ubezpieczeniowe. W ich ocenie, premia za ryzyko, jaką oferują emitenci, jest za niska w stosunku do bonów i obligacji skarbowych - dodaje.
Według obliczeń Fitch, najaktywniejszymi inwestorami na rynku komercyjnym nadal są banki i przedsiębiorstwa. Kupują one dwie trzecie emitowanych papierów. Z kolei towarzystwa ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe nabywają zaledwie nieco ponad jedną piątą oferowanych obligacji. Udział funduszy emerytalnych w rynku wynosi natomiast zaledwie 0,8%.
W opinii P. Kowalskiego, wina niejednokrotnie leży też po stronie emitentów, którzy przyzwyczaili się do tego, że papiery zawsze można sprzedać, i to po niskich cenach.
Do tego dochodzą jeszcze problemy związane z funkcjonowaniem rynku. Przede wszystkim chodzi tu o brak obrotu wtórnego i płynności. W Polsce funkcjonują obecnie dwa rynki wtórne papierów komercyjnych, CeTO i GPW, ale jest tam notowanych zaledwie kilka firm.