Po okresie świątecznego rozleniwienia i zadumy przy suto zastawionym stole inwestorzy dopiero wczoraj dość zdecydowanie przystąpili do handlu. Dotyczyło to głównie walorów TP SA i PKN, ale i tak aktywność była wyraźnie wyższa niż dzień wcześniej. Niewielka zwyżka, jaka stała się udziałem naszego rynku, może zwiastować pewną poprawę koniunktury na kilka najbliższych sesji, choć niewątpliwie do polepszenia nastrojów przyczyniło się w znacznym stopniu pozytywne zakończenie notowań za oceanem. Odżyły tam nadzieje na poprawę sytuacji amerykańskich spółek, ponieważ pierwsze (z wielu, jakie mają być opublikowane w tym tygodniu) raporty kwartalne firm były dość dobre. Wydaje się jednak, iż są to zbyt wątłe podstawy do długoterminowego optymizmu - należy przynajmniej poczekać na to, co zaprezentują kolejne firmy.
Faktyczna poprawa byłaby bardzo korzystna również dla gospodarek europejskich, na razie jednak prognozy dla Eurolandu są weryfikowane w dół. Wprawdzie EBOR w swoim raporcie podał, że tempo wzrostu gospodarczego w Europie Środkowej i Wschodniej powinno w tym roku przyspieszyć (w Polsce również), ale (to już truizm) nie stanie się to bez szeregu poważnych decyzji, jakie muszą podjąć nasi decydenci. Niestety, cały czas nie ma wiarygodnych planów reformy finansów publicznych. Są za to dwa konkurencyjne programy przygotowane przez dwóch ważnych ministrów, między którymi nie ma oczywiście konfliktu personalnego. Skupiając się tylko na jednym elemencie: profesor Kołodko proponuje zmniejszanie deficytu budżetowego (jeden z warunków wejścia do strefy euro) przy jednoczesnym podniesieniu podatków, natomiast profesor Hausner rozważa obniżkę podatków (brawo!), ale dopuszczając przejściowe zwiększenie deficytu. Bardzo ciekawe, czy czeka nas próba sił, czy też wyjdzie z tego jakaś hybryda, na przykład wzrost i deficytu, i podatków. Rynek chyba jednak nie widzi tej sytuacji w tak czarnych barwach, bo inaczej o wzrostach można by tylko pomarzyć.
Unikaj:
BPH PBK - plany wprowadzenia na GPW po atrakcyjnej cenie walorów "spółki-matki", czyli BA/CA spowoduje spadek wyceny polskiego banku.