Gra o ORLEN rozkręca się. Gra ta, o jedną z nielicznych moich ulubionych spółek, wydaje się w istocie pochodną kilku innych gierek. Choćby o PZU i PKO BP. I wojenek na szczytach władzy. W tym kontekście warto nieco dłużej zastanowić się nad analizami i ocenami wydawanymi dla Orlenu. Zwłaszcza że oceny takie ferowane mogą być po to, by np. obniżyć lub zawyżyć wycenę spółki będącej na celowniku jakiegoś znacznie większego gracza. Albo zemścić się na zbyt krnąbrnym kraju. Wydaje się, że mieliśmy już z tym do czynienia - przypominam dość głośną czołówkę PARKIETU sprzed jakichś trzech lat, dotyczącą ciekawych zbiegów okoliczności wokół agresywnego wobec Polski raportu jednego z banków niemieckich, który bezskutecznie usiłował "łyknąć" jeden z polskich banków komercyjnych...
Być może dlatego z dystansem i nieufnością podchodzę do ocen analityków zachodnich lub firmowanych przez zachodnie firmy. Bezczelnie myślę, że oceny tzw. ekspertów międzynarodowych można często wrzucić do kosza. Zawsze przywołuję przykład żenujących zachodnich pseudoanalityków, którzy przed laty odwiedzali nasze spółki wyznaczone do tragicznego programu NFI. Ci spece od imprez dyskotekowych byli na tyle bezczelni, by szeptem pytać w czasie prezentacji, jaka to właściwie spółka... Tym razem jednak sytuacja nie jest humorystyczna. Do gry o ORLEN przystępują gracze, którym trzeba bardzo uważnie patrzeć na łapki. Nawet jeśli niektórym wydaje się, że nie wypada (albo raczej: nie opłaca się...) uderzać w "świętości". W tym w śmierdzące sojusze polityczno-biznesowe. Także o charakterze międzynarodowym. Nie można wykluczyć totalnie brudnej politycznej rozgrywki z udziałem tzw. najwyższych czynników i najbardziej znanych pseudobiznesmenów o cokolwiek zastanawiającym zachowaniu i kapitałów o jeszcze bardziej niewytłumaczalnym pochodzeniu.
A wracając do negatywnych ocen Orlenu - coś mi tu brzydko pachnie. Aluzyjnie formułowane zarzuty o agresywnej polityce akwizycyjnej zrozumiałbym kilka lat temu, gdy szaleńcy i ignoranci przepłacali za podsuwane im lipne projekty pseudoinwestycyjne. Swoją drogą, ciekawe, gdzie byli wówczas wszyscy ci mędrcy z agencji ratingowych i analitycznych??? Dążenie do przejęcia jak największego udziału w rynku, ambicje praktycznej quasi-monopolizacji rynku to problemy i tak zmonopolizowanej ponad miarę gospodarki, ale - do diaska - nie spółki. Wszak to właśnie teraz jest czas na ekspansję i przejmowanie przecenionych konkurentów.
Jeszcze jedno: ze względu na interesy narodowe - próba sprzedania ORLENU rosyjskim baronom powinna zostać jak najszybciej zablokowana. Nie wolno pozwolić, by Rosjanie kontrolowali w jakikolwiek sposób tak ważny sektor, jak produkcja i dystrybucja paliw. Wystarczy, że "towarzysze" ze Wschodu kontrolują już takie lukratywne sektory, jak prostytucja czy nielegalny handel. Niedowiarkom polecam spacerek po koronie Stadionu Dziesięciolecia...
Powyższy tekst jest WYŁĄCZNIE