Deklaracja wicepremiera była dla wszystkich zupełnym zaskoczeniem. Kilka godzin przed jej ogłoszeniem związkowcy z OPZZ krytykowali zamysły pozostawienia bez zmian stawek PIT przy likwidacji ulg. Ich zdaniem, taki wariant nie pobudziłby popytu w gospodarce. Dzięki zmniejszeniu obciążeń podatkami osobistymi - o co od początku zabiegał OPZZ - można by proporcjonalnie zmniejszać skalę indeksacji i waloryzacji świadczeń. - Ponieważ nie ma woli, żeby o naszych propozycjach rozmawiać, trudno mówić o nich, że są aktualne. Zapowiedź pozostawienia stawek PIT na niezmienionym poziomie oznacza, że wicepremier nie akceptuje naszych propozycji - mówił przewodniczący OPZZ Maciej Manicki. O nowych planach G. Kołodki w środę przed południem nie wiedział też premier Leszek Miller, skoro - według relacji M. Manickiego - uspokajał związkowców, twierdząc, że nic nie jest jeszcze przesądzone.

- Zawsze sugerowałem obniżenie podatków osobistych, przy czym skala i zakres ewentualnego obniżenia był i nadal jest łączony z zakresem likwidacji ulg i zwolnień - mówił tymczasem internautom w środę wicepremier Kołodko. W tej części planów podatkowych na razie nic się nie zmienia: zostaje wspólne opodatkowanie małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci, utrzymana też będzie kwota wolna deklaracji PIT przez małżeństwa.

Wicepremier przyznaje, że wprowadzenie nowej 17-proc. stawki "będzie miało implikacje dla budżetu". Według G. Kołodki, w kieszeniach podatników dzięki temu rozwiązaniu zostanie 1,2 mld zł. Nie wiadomo, w jakiej wersji rząd zapozna się z prognozami makroekonomicznymi i czy nowe pomysły podatkowe będą uwzględnione np. w wielkości deficytu budżetowego. Rada Ministrów zajmie się programem naprawy finansów publicznych 13 maja.