Na zachowanie inwestorów w maju wpływa w dużym stopniu weryfikacja oczekiwań dotyczących koniunktury gospodarczej w kolejnych miesiącach. W ostatnich latach okazywało się, że oczekiwania były wygórowane, co powodowało rozczarowanie i skłaniało do pozbywania się akcji. Na ile prawdopodobne jest zrealizowanie takiego scenariusza także w tym roku? Pytanie jest tym bardziej uzasadnione, że inwestorzy w ostatnich kilku tygodniach ponownie udzielili rynkom akcji sporego kredytu zaufania, wierząc, że zakończona sukcesem wojna z Irakiem wpłynie na wyraźną poprawę koniunktury gospodarczej w drugiej połowie roku.
Ostrzegawcze sygnały
Niepokojące sygnały dochodzą głównie ze sfery makroekonomicznej. W przypadku polskiej gospodarki trzeba odnotować, że, według prezesa GUS J. Witkowskiego, wzrost gospodarczy w I kwartale 2003 r. będzie taki sam, jak w IV kwartale 2002 r. To górny pułap oczekiwań. Nasza gospodarka odradza się więc bardzo powoli. Do tego dochodzą ostrzeżenia GUS-u o słabnącym od początku roku eksporcie. W sumie, jest już prawie pewne, że zakładany w budżecie wzrost PKB w tym roku na poziomie 3,5% nie zostanie osiągnięty. Pytanie, o ile będzie niższy i jakie będzie to miało konsekwencje dla budżetu. To okaże się dopiero za kilka miesięcy, ale rynek dyskontuje te sygnały już teraz.
Podobnie jest, jeśli chodzi o gospodarkę amerykańską. Wiele danych (utrzymująca się stagnacja wydatków konsumenckich, niewielkie wykorzystanie mocy produkcyjnych, pogarszająca się sytuacja na rynku pracy i słabnące wskaźniki aktywności gospodarczej) pokazuje, że znów zaczyna mieć ona problemy, choć rynki akcji "zadowolone" z wyników spółek za I kwartał, na razie zdają się tego nie zauważać. Widzą to jednak inwestorzy z rynku walutowego i towarowego. Euro osiągnęło najwyższy kurs względem dolara od lutego 1999 r. Ceny miedzi spadły do poziomu z początku roku. Warto przypomnieć, że te tendencje nie sprzyjają wzrostowi indeksów giełdowych i często wyprzedzają zdarzenia na rynku akcji.
Warszawa słabsza od świata