Sprawa dotyczy kontraktu na budowę satelitów szpiegowskich, Lockheed Martin był faworytem, ale zwycięzcą okazał się ostatecznie Boeing. Śledztwo wszczął zarówno Departament Sprawiedliwości, jak i Pentagon. Boeingowi może grozić także odsunięcie od części nowych kontraktów dla amerykańskich sił powietrznych.
Głównym bohaterem w ujawnionej w poniedziałek aferze jest Kenneth Branch - specjalista budowy rakiet. Według "WSJ" w 1996 r. miał się zgłosić w poszukiwaniu nowej pracy do Boeinga. Podczas rozmów na temat zatrudnienia miał zaprezentować zaskoczonym pracownikom projekty budowy rakiet, opracowane przez Lockheeda. W styczniu 1997 r. Branch zaczął pracować dla McDonnell Douglas, który już wówczas miał się połączyć z Boeingiem i zachodzi podejrzenie, że w walce o kontrakt wykorzystano informacje przekazane przez rakietowego eksperta. Koncern miał zwolnić Brancha i jego bezpośredniego przełożonego Williama Erskine`a dopiero wówczas, gdy okazało się po wewnętrznym śledztwie, że obaj znajdują się w posiadaniu tysięcy stron dokumentacji należącej do Lockheeda. Zwolnieni odpowiedzieli na tę decyzję wniesieniem pozwu przeciwko Boeingowi, twierdząc, że stali się kozłami ofiarnymi, a ich były pracodawca chce w ten sposób ukryć swoją strategię pozyskiwania poufnych informacji od swoich konkurentów.
Rzecznik Boeinga w Chicago zapewnił, że koncern współpracuje z władzami, ale odmówił dalszych komentarzy.