Wtorkowa sesja nie przyniosła większych zmian w sytuacji technicznej kontraktów. Na wykresie powstała świeca z małym czarnym korpusem i stosunkowo długimi knotami z obu stron. Obrazuje ona rozchwianie i niezdecydowanie rynku. Nie stanowi to jednak wskazówki na przyszłość, ponieważ takie zachowanie rynku może poprzedzać zarówno kontynuację wzrostów, jak i być początkiem korekty. Bardziej istotne wydaje się zmniejszenie bazy będące wynikiem tego, że indeks rósł, a kontrakty stały w miejscu. Gdy rynek jest silny, kontrakty są bardziej skłonne do wzrostów, niż indeks. Odwrotna sytuacja jest więc raczej niekorzystnym sygnałem. Prawdopodobnie dotyczy to jednak tylko najbliższej przyszłości i zapowiada co najwyżej płytką korektę o lokalnym znaczeniu.

Za tym, że korekta nie powinna być zbyt głęboka przemawia także to, że potencjał wzrostowy wynikający z silnej formacji młota oraz długiej białej świecy z ubiegłego tygodnia nie został jeszcze wyczerpany. Silnie wzrostową wymowę ma też zachowanie MACD, który wyhamował spadki tuż nad poziomem równowagi, a we wtorek przeciął od dołu linię sygnalną. Najbliższym wsparciem jest poniedziałkowa luka hossy i ewentualna korekta prawdopodobnie skończy się w jej obrębie. Zamknięcie poniżej dolnego ograniczenia luki (1138 pkt) oznaczałoby, że z trendem wzrostowym jest coś nie tak i zapowiadałoby testowanie młota z ostatniej środy. Najbliższym opór znajduje się na poziomie 1162 pkt wyznaczonym przez linię szyi formacji podwójnego szczytu z początku kwietnia oraz 66-proc. zniesienie niedawnych spadków. Jego przełamanie zapowiadałoby atak na poziom podwójnego szczytu (1183 pkt) z początku kwietnia. Im bardziej dynamiczny byłby ten wzrost, tym większe byłyby szanse na trwałe pokonanie bariery.