Słabość akcji największych spółek z sektora bankowego notowanych na WGPW powoduje, że WIG20 nie był w stanie, w odróżnieniu od indeksów giełdy czeskiej i węgierskiej, przekroczyć szczytów z przełomu 2002 i 2003 roku. Co gorsza, wydaje się, że w tej chwili na rynkach zachodnioeuropejskich trwa właśnie dystrybucja. Znaczące wzrosty, jakie miały na przykład miejsce w strefie euro od połowy marca, zdają się dobiegać końca. Po pierwsze dlatego, że przekroczenia przez wspólną walutę psychologicznego poziomu 1,15 w stosunku do dolara amerykańskiego grozi pogorszeniem wyników finansowych tamtejszych eksporterów, a w konsekwencji i wyhamowania tempa wzrostu gospodarczego. Po drugie, zasięg zwyżek na giełdach największych krajów świata jest generalnie charakterystyczny dla korekt w długoterminowym spadku rozpoczętym w marcu 2000 roku.
W tej sytuacji nadal aktualna pozostaje prognoza spadku WIG20 do poziomu rocznego minimum. Dane o produkcji przemysłowej są wprawdzie generalnie zupełnie niezłe, co pozwala kursom najlepszych spółek przemysłowych bić 52-tygodniowe maksima, ale z uwagi na to, że są to raczej firmy o małej czy ewentualnie średniej kapitalizacji nie można spodziewać się, aby ta pozytywna tendencja zrównoważyła presję strony podażowej na akcje banków. Warto pamiętać, że bardzo niska presja inflacyjna wpływa na zmniejszenie poziomu marż odsetkowych, co w sytuacji dużego udziału w aktywach banków tak zwanych złych kredytów stanowi wciąż zagrożenie dla wyników tych instytucji. Trzeba ponadto zwrócić uwagę na to, że w przypadku spodziewanego pogorszenia koniunktury giełdowej na Zachodzie nastąpić może także u nas kilkutygodniowy odwrót od akcji z branży informatycznej, które, jak uczy doświadczenie, charakteryzują się wysokim poziomem współczynnika beta.
Unikaj:
Banki - znaczne ryzyko dalszego pogorszenia wyników finansowych, brak sygnałów zakończenia trendu spadkowego na wykresie indeksu (nieważonego) tego sektora.