Reklama

Czas odmrozić gospodarkę

Z prof. zwyczajnym dr. hab., kierownikiem Katedry Finansów SGH Januszem Ostaszewskim rozmawia Piotr Wojtaszek

Publikacja: 13.05.2003 09:17

Proszę wymienić czynniki, które Pana zdaniem hamują rozwój polskiej przedsiębiorczości.

Są to przede wszystkim niestabilne reguły prowadzenia działalności gospodarczej, zła jakość prawa i zbyt słaba ochrona wierzycieli w dochodzeniu roszczeń cywilno-prawnych. Kolejne to nadmierne zbiurokratyzowanie procedur zakładania firm i generalnie zbyt duży zakres reglamentowania naszego życia gospodarczego. Zwracam również uwagę na pasywną politykę państwa w dziedzinie motoryzacji i budownictwa oraz wciąż niską kulturę ładu korporacyjnego, również w spółkach akcyjnych z udziałem Skarbu Państwa.

Zdaniem przedsiębiorców, jednym z hamulców rozwoju jest również nadmierny fiskalizm.

Wydaje mi się, że pojęcie fiskalizmu trzeba doprecyzować. Jeśli rozumiemy fiskalizm jako redystrybucję PKB przez ogniwa systemu finansowego państwa, czyli udział podatków w PKB, nie zgadzam się z powszechną tezą o nadmiernym fiskalizmie. Udział podatków w PKB w Polsce w latach 1993-2001 zmniejszył się z 49,8% do 38,6%. Redystrybucja obniżyła się więc o 11,2 punktu procentowego, co było najwyższym spadkiem w krajach europejskich i należących do OECD. Niższy poziom w Europie odnotowują jedynie trzy kraje: Irlandia, Portugalia oraz Hiszpania. Uważam, że nie ma nadmiernego fiskalizmu globalnego, a dalszy spadek redystrybucji PKB jest wręcz niebezpieczny. Zebrane środki będą bowiem niewystarczające na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych.

A inna definicja fiskalizmu...

Reklama
Reklama

Fiskalizm, który uważam za zbyt duży i hamujący rozwój gospodarczy, to fiskalizm jednostkowy. Myślę tu zwłaszcza o firmach z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które rozliczają się z urzędem skarbowym na podstawie PIT, czyli progresywnie, i szczególnie odczuwają fiskalny ciężar. Z jednej strony mamy więc spadek fiskalizmu globalnego, a z drugiej wzrost fiskalizmu jednostkowego. Wynika to z poważnego problemu dla polskiej gospodarki, jakim jest szarą strefę. Według szacunków austriackiego profesora Friedrika Schszeidera, aż 27,4% PKB wytwarza w naszym kraju szara strefa. Przodujemy na tej niechlubnej liście spośród krajów OECD. Z innych problemów fiskalnych wymieniłbym brak bezpieczeństwa prawnego dotyczącego stosowania i interpretacji przepisów podatkowych oraz pasywność naszego systemu podatkowego - nie wspiera on popytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego na dobra wytwarzane w kraju.

Czy ma Pan pomysł na ograniczenie szarej strefy w Polsce?

Myślę, że warto wrócić do koncepcji ministra finansów Grzegorza Kołodki z 2002 r. Opowiadam się za abolicją podatkową dla szarej strefy. Uważam jednak, że nie wystarczy działanie punktowe - trzeba wprowadzić całą strategię, mechanizm. Wyjście z szarej strefy należy połączyć z wprowadzeniem podatku liniowego, obniżonego, dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Przyjęcie tego rozwiązania wymaga równocześnie zaostrzenia sankcji dla podmiotów pozostających nadal poza prawem. Narzędziem do zaostrzenia sankcji powinna być z prawdziwego zdarzenia policja finansowa, taka jak np. we Włoszech. Kolejna sprawa to uszczelnienie granic państwa. Pełna komputeryzacja przejść granicznych pomoże kontrolować i monitorować dokumenty przewozowe.

Wspomniał Pan, że nasz system podatkowy nie wspiera popytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego. Dlaczego tak Pan uważa?

To, co mogłoby popyt zagwarantować, to raczej nie próby obniżania podatków, ale dwie ważne ulgi - budowlana i motoryzacyjna. Te dwa sektory są kołem zamachowym gospodarki. Przykładowo, osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej powinny mieć możliwość dokonywania odpisów podatkowych w przypadku nabycia samochodu czy mieszkania. Dotyczy to też przedsiębiorców. Pewne rozwiązania zostały przyjęte w drugiej połowie 2002 r. w ramach pakietu "Przede wszystkim przedsiębiorczość", ale w niewystarczającym stopniu.A jaka jest Pana recepta na zatory płatnicze, kolejną bolączkę polskich firm?

W naszym kraju, po złożeniu wszystkich potrzebnych dokumentów w Sądzie Gospodarczym, przedsiębiorca czeka ok. 1000 dni na uzyskanie wyroku w sprawie windykacji należności. Tak wynika z raportu Banku Światowego. Na 109 badanych krajów, jesteśmy na przedostatnim miejscu. Finansowanie się z długów stało się praktyką gospodarczą. Dwa przykładowe rozwiązania, poza samym dofinansowaniem i reformą systemu sądowniczego, to znacznie wyższe niż kredyt odsetki karne od należności, które obecnie wynoszą 13%, oraz nie dwie, ale jedna instytucja odwoławcza.

Reklama
Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Od 12 do 14 maja w Mikołajkach trwa konferencja na temat "Prawno-ekonomicznych aspektów rozwoju przedsiębiorczości", zorganizowana przez Katedrę Finansów przy Kolegium Zarządzania i Finansów SGH. - Jest to już druga edycja konferencji "Przedsiębiorczość". Gośćmi są zarówno pracownicy naukowi uczelni ekonomicznych, ludzie biznesu, jak i politycy. Jej cel to próba analizy i odpowiedzi na trudne pytania związane z poszukiwaniem rozwiązań na odmrożenie naszej gospodarki - powiedział prof. dr hab. Janusz Ostaszewski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama