Choć niewielkie są w ostatnich tygodniach dzienne zmiany cen, polski rynek dość systematycznie pnie się do góry. Mowa oczywiście o indeksie WIG, a nie WIG20, w którym modne ostatnio spółki o średniej kapitalizacji mają minimalny udział. Ponadto indeks ten korygowany jest o wypłacane dywidendy. Kierunek trendu niezmiennie potwierdza oscylator McClellana, który przebił nawet poziom z początku stycznia br. Nie dziwi to jednak za bardzo, jeśli wziąć pod uwagę duży wzrost szerokości rynku w ostatnim czasie.
Rynek - co często czyni ostatnio w poniedziałki - nie był wczoraj zbyt aktywny. Zapewne częściowo można to zrzucić na karb oczekiwania na wyniki Pekao i TP SA. I wydaje się, że ta pierwsza spółka wypadła nieco poniżej rynkowych oczekiwań, potwierdzając w dodatku tezy o kruchej kondycji sektora bankowego. Wzrost odsetka złych kredytów o 2 pkt procentowe w ciągu trzech miesięcy z pewnością nie jest tym, na co czekali inwestorzy.
Funkcjonujący przez ostatnie kilka miesięcy bez zarzutu cykl 5-tygodniowy sugeruje osłabienie rynku aż do teoretycznego dołka w terminie ok. 20-22 maja, a więc w środku przyszłego tygodnia. Katalizatorem może być reakcja na podane wyniki wraz z kiepską krótkoterminową sytuacją techniczną kilku innych walorów (np. Prokomu). W dalszej perspektywie rynek wciąż ma potencjał wzrostu, choć dojść powinno do rotacji wśród spółek i sektorów, które są silniejsze od rynku. Wciąż jednak nie będzie to czas dobry dla branży bankowej.
Zwróć uwagę:
Echo - powolne wychodzenie z długotrwałej konsolidacji przy zwiększonych obrotach - tu rodzi się coraz większe zainteresowanie.