Reklama

Wyciskanie kasy

Z Michałem Wójcikiem, prezesem Vistuli, popieranym przez polskich akcjonariuszy spółki, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 15.05.2003 08:58

Jakie straty Vistula poniosła, realizując projekt Artisti Italiani?

Przed zamknięciem tego projektu, za zgodą rady nadzorczej, zwróciliśmy się o jego audyt finansowy. Przeprowadziła go firma BDO Polska. Wynika z niego, że przedsięwzięcie zamknęło się stratą na poziomie 52 mln zł.

Dlaczego spółka zdecydowała się na realizację tego przedsięwzięcia?

Projekt był zgodny z naszą wcześniejszą strategią. Dużo wcześniej podejmowaliśmy bowiem próby zakupu znanych marek. W 2001 r. w firmie pojawił się wreszcie inwestor branżowy - H.I.P. Holding i reprezentujący go Grek - George Tsagamilis. Inwestor orzekł, że nasza strategia jest dobra, a George Tsagamilis przedstawił konkretną propozycję - projekt Artisti Italiani. Z naszej analizy wynikało, że na rynku greckim przedsięwzięcie okazało się dużym sukcesem. Nie sądziliśmy, że istnieją jakieś zagrożenia. G. Tsagamilis, który w mojej ocenie stoi za firmą H.I.P. Holding, kupował przecież nasze akcje.

Projekt okazał się jednak kompletną klapą.

Reklama
Reklama

Tak. Złożyło się na to wiele czynników. Myślę, że zaszkodziło nam lustrzane przeniesienie jego założeń z Grecji i pogarda Georga Tsagamilisa dla rynku polskiego, ignorowanie jego realiów.

Ale to przecież zarząd spółki, w skład którego przecież Pan wchodził, odpowiada za efekty jej działalności. To zarząd podejmował decyzje, a nie pan Tsagamilis czy ktokolwiek inny.

Tak. Ale udało mu się oczarować nas - i radę, i zarząd. Był bardzo zaangażowany w biznes. G. Tsagamilis miał za sobą sukcesy na rynku greckim, miał poparcie akcjonariuszy. Poza tym, założenia projektu były trudne do obalenia na początku jego realizacji.

Czy to prawda, że pan Wenzl po powołaniu go na stanowisko prezesa w czerwcu 2002 r. chciał się Pana pozbyć z firmy?

Na początku czerwca 2002 r. doszło do konfliktu między mną a Tsagamilisem. Przedstawiłem propozycje opozycyjne w stosunku do jego planów. Wtedy odsunięto mnie od kierowania firmą. Jego plany zmierzały do transferu środków finansowych ze spółki poprzez zawarcie kontraktów konsultingowych. Zdecydowałem się wówczas, przy poparciu niektórych akcjonariuszy, zostać w firmie, by bronić ich pieniędzy. Spółka jest w posiadaniu dokumentów podpisanych przez Wenzla potwierdzających te działania.

Dotyczy to także wspomnianych umów konsultingowych. Wskazują na to materiały przesłane przeze mnie do prokuratury.

Reklama
Reklama

Pan Wenzl zapewnia jednak, że nie był i nie jest powiązany z firmami - kontrahentami Vistuli, które łączy osoba G. Tsagamilisa.

To jest kłamstwo. W 2000 r., kiedy Tsagamilis pojawił się w Vistuli, zarekomendowano nam przeprowadzenie analizy sytuacji spółki w firmie Wecos, należącej do pana Wenzla.

Czy, w Pana ocenie, poza Artisti Italiani są jeszcze jakieś trupy w szafie Vistuli?

Nie, nie ma innych trupów w szafie. Nie licząc konfliktu o władzę w przedsiębiorstwie i roszczeń rzekomego zarządu.

Czy to prawda, że sprawą Vistuli interesuje się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego?

Tak. Trwa postępowanie wyjaśniające na wniosek prokuratury. Obejmuje ono również sprawy poruszone w złożonym przez nas zawiadomieniu.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama