Sesja wtorkowa raz jeszcze pokazała, że w ostatnich kilku tygodniach wiekszość generowanych przez indeks wskazań była niewiarygodna. Spadek przy wyraźnie zwiększonym obrocie nie wróżył dobrze, choć obroniona została linia trendu wzrostowego oraz utrzymane zostało wsparcie w postaci średnich kroczących.
Trudno powiedzieć czym spowodowany był środowy atak popytu. Biorąc pod uwagę korelację WIG20 z podstawowym indeksem giełdy niemieckiej DAX, takiego wybicia można było spodziewać się w każdej chwili. Podczas gdy DAX od dna z połowy marca wzrósł o prawie 40% (do początku maja), o tyle WIG20 bezradnie balansował w obszarze zaledwie kilkudziesięciu punktów, znajdując się zaledwie kilka procent powyżej marcowego minimum. Jednym wzrostem WIG20 nadrobił kilka punktów procentowych, a jednocześnie skutecznie obronił wsparcie i znalazł się zaledwie kilka punktów poniżej oporu w postaci linii trendu, łączącej lokalne wierzchołki w pierwszej połowy 2002 roku. Zwyżce towarzyszył gigantyczny, największy od października 2001 roku, obrót
Pomimo trwającego do wczoraj marazmu nadal dobrze, według mnie, wyglądają oscylatory. W układzie tygodniowym MACD spróbuje ponownie zaatakować poziom równowagi i wydostać się do strefy wartości dodatnich, gdzie trwale nie przebywał już prawie od roku. Ultimate, po utworzeniu podwójnego dna, wygenerował sygnał kupna przebijając linię równowagi. Najbliższy ważny test to linia szyi formacji. RSI od wielu miesięcy porusza się w trendzie wzrostowym, w ramach wielkiej formacji trójkąta symetrycznego.
Uważam, że pomimo naprawdę dobrej sesji, nie ma co popadać w skrajny optymizm. Ważny test czeka indeks już w czwartek, gdy będzie musiał on zmierzyć się z linią trendu spadkowego i zniesieniami Fibonacciego. Nie chce nawet mysleć, co może stać się z rynkiem, gdyby okazać się miało, że środowy wzrost był kolejnym jednorazowym wysokiem, swoistą pułapką hossy.