Reklama

Zero oszczędności to zero nadziei...

Publikacja: 17.05.2003 10:15

Politycy doszli do wniosku, że - przez wprowadzenie indywidualnych kont emerytalnych - pora już na reanimację praktycznie niefunkcjonującego trzeciego filaru systemu emerytalnego. Jednak zamiast faktycznego rozwiązania jest żałosna namiastka. Bo trudno inaczej skomentować urzędowe ograniczenie kapitału, który można by corocznie odkładać na emeryturę. Warunkowe zwolnienie z podatku od dochodów kapitałowych to chyba żart. Konieczne jest zwolnienie od podatku dochodowego i gwarancja, że gromadzone w ten sposób pieniądze nie będą podlegały haraczowi spadkowemu. A o tym nie ma ani słowa.

Kilka dni temu Aleksander Lesz, szef Softbanku, przypomniał w wywiadzie z PARKIETEM strukturę polskiego portfela. Z jego informacji wynikało, że raptem 10% oszczędności przypada na akcje i obligacje. To fatalny wynik, ale może być jeszcze gorzej. Z analizy wyników badań stanu polskiego portfela przeprowadzonych niedawno przez Ipsos płyną zdecydowanie bardziej dramatyczne wnioski. Ponad 80% Polaków nie ma ani oszczędności, ani też nadziei na odłożenie choćby złotówki w ciągu najbliższego roku. W ciągu ostatnich pięciu lat trzy miliony Polaków wydało wszystkie swoje rezerwy finansowe. Słowem - kraina rozpaczy. Powody? Biurokratyczno-etatystyczne państwo wydziera obywatelom tak wielkie haracze (podatki, składki, opłaty), że przy wysokich kosztach życia niewiele lub nic im nie zostaje.

Poza zachłannością państwa (czytaj: polityków!) powodem tak złych danych jest oczywiście załamanie gospodarki. Ostatnie kilka lat przyniosło festiwal polityczno-gospodarczej głupoty, zaniechanie reform i prywatyzacji, rozdymanie budżetu, popuszczanie pasa długu publicznego i koncert sloganów bez pokrycia. Wszystko to - przy fatalnym osłabieniu koniunktury na świecie - sprawiło, że nasze firmy zaczęły tracić oddech, a Polacy zbiednieli. Wyjściem ratunkowym było przejadanie oszczędności. Opodatkowanie dochodów kapitałowych odstraszyło zapewne część osób, które mogłyby coś gdzieś ulokować.

Fatalnie wygląda struktura oszczędności. Połowa wolnych środków lokowana jest na rozmaitego rodzaju rachunkach bieżących, co w obecnych warunkach nie przynosi praktycznie żadnego realnego zysku, jeśli nie straty (uwzględniając "podatek Belki"). Mianem dramatycznej klęski należy określić sytuację giełdy - wedle badań, w akcjach i funduszach inwestycyjnych ulokowano raptem po 1% oszczędności.

Nie ma co ukrywać. Jesteśmy biedni i głupi. Nie dość, że nie oszczędzamy, to jeśli już taki cud się zdarzy, okazuje się, że nawet nie umiemy oszczędzać. Pieniądze połowy ankietowanych upychane są na praktycznie nieoprocentowanych kontach a'vista. Jakieś niedobitki wybierają fundusze inwestycyjne czy akcje. Jak na początek XXI wieku, to trochę żałosne. Tak samo jak to, że do polskich polityków wciąż nie dociera fakt, iż państwo jest bogate tylko wtedy, gdy bogaci są jego obywatele.

Reklama
Reklama

Powyższy tekst jest WYŁĄCZNIE

wyrazem osobistych poglądów autora

i nie może więc być inaczej

interpretowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama