Strata netto spółki w ciągu trzech miesięcy zakończonych 31 marca wyniosła 133 mln funtów (217 mln USD) w porównaniu z 43 mln funtów w takim samym okresie ub.r. Przychody ze sprzedaży spadły o 14%, do 1,68 mld funtów. - Przychody w obecnym kwartale będą niższe niż przed rokiem. Naszym priorytetem jest teraz znowu przyzwyczaić ludzi do latania - powiedział na konferencji prasowej prezes spółki Rod Eddington.
British Airways próbuje przywrócić popyt na bilety lotnicze, po największej zapaści tej branży, stosując dyskonta sięgające aż 60%, byle tylko przyciągnąć pasażerów. Spółka przyspieszyła proces redukcji zatrudnienia o 23%, zrezygnowała z Concordów i zmniejszyła flotę o 30%. Wszystko w celu obniżenia kosztów. Do marca przyszłego roku mają one być mniejsze o 650 mln funtów, a za dwa lata o kolejne 450 mln funtów.
Rentowność British Airways, czyli średni przychód na pasażera, spadła w minionym kwartale o 7,5%. - W naszej branży wojna zaczęła się o wiele wcześniej niż 20 marca, kiedy wojska wkroczyły do Iraku - powiedział prezes Eddington. Odmówił podania prognozy rentowności na bieżący rok finansowy, twierdząc, że jest bardzo trudno oszacować przyszłe przychody. Analityk Commerzbanku Dominic Edrige spodziewa się, że w obecnym kwartale spadek rentowności BA będzie taki sam lub "nieco mniejszy". Eddington dodał, że SARS i kolejna seria samobójczych zamachów nadal będą niekorzystnie wpływać na popyt na bilety do Hongkongu, Pekinu i do bliskowschodnich miast.
W całym minionym roku finansowym zakończonym 31 marca zysk netto spółki wyniósł 72 mln funtów w porównaniu ze 142 mln funtów straty rok wcześniej. BA zmniejszył zadłużenie netto o 1,15 mld funtów i na koniec marca wynosiło ono 5,15 mld funtów. Zdaniem analityków, sytuacja finansowa spółki jest teraz o wiele lepsza niż rok czy półtora roku temu.