Zysk netto HP wyniósł w kwartale kończącym się 30 kwietnia br. 659 mln USD (22 centy na akcję), wobec 252 mln USD (13 centów na walor) w analogicznym okresie ub.r., kiedy jeszcze nie nastąpiło przejęcie Compaqa. Sprzedaż koncernu wyniosła 18 mld USD i była o 69% wyższa niż rok wcześniej. Zarówno w przypadku zysku, jak i wielkości sprzedaży HP przebił oczekiwania analityków.

Bardzo dobre wyniki spółki to z pewnością osobisty sukces szefowej HP Carly Fioriny, która w ub.r. była przez niektórych krytykowana za doprowadzenie do przejęcia mniejszego Compaqa. Tymczasem m.in. dzięki tej operacji koncern mógł teraz w większym stopniu zredukować koszty, przede wszystkim poprzez zwolnienie ponad 16 tys. pracowników. Zarząd planuje zredukowanie zatrudnienia łącznie prawie o 18 tys. osób. Wchłonięcie mniejszego partnera okazało się też bardzo korzystne dla działu HP produkującego serwery, który w ostatnim kwartale zredukował stratę do 7 mln USD, wobec 83 mln USD rok wcześniej. Dział produkcji komputerów zwiększył zysk nieznacznie, do 21 mln USD, a jednostka wytwarzająca drukarki zarobiła 918 mln USD, o 11 mln USD więcej niż przed rokiem. - Carly Fiorina wykonała naprawdę dobrą robotę. Pomimo dekoniunktury w gospodarce czy wojny w Iraku spółka miała udany kwartał - powiedział Bloombergowi Pat Becker Jr. z funduszu Becker Capital Management.

Przy okazji publikacji wyników (we wtorek po zamknięciu sesji w Nowym Jorku) zarząd HP poinformował też, że wyniki spółki w drugiej połowie roku powinny być zgodne z oczekiwaniami rynku. Analitycy prognozują, że spółka wypracuje zysk na jedną akcję w wysokości 62 centów, przy sprzedaży wynoszącej ponad 36 mld USD. Jeśli prognozy te potwierdzą się, oznacza to, że HP w całym 2003 r. zarobiłby 1,2 USD na jeden walor.

Inwestorzy z zadowoleniem przyjęli rezultaty koncernu. Już wczoraj rano na giełdzie we Frankfurcie walory HP zdrożały o 7,5%.