Wczorajsza sesja była jedną z tych, które powodują u obserwatorów mieszane uczucia. Najpierw było wyczekiwanie, w połowie notowań zdecydowany wzrost wartości indeksów (atak popytu widoczny był zwłaszcza na walorach PKN), a na koniec powrót do spokojnego dreptania w miejscu, tyle że na nieco wyższym poziomie. Problemem był jak zwykle obrót, który wczoraj z trudem osiągnął połowę wartości z poprzedniego dnia, oraz koncentracja aktywności inwestorów na dwóch spółkach: TP SA i PKN (ponad 50% obrotów na całym rynku akcji). Niestety, brak płynności większości walorów notowanych na GPW jest jedną z przyczyn (oczywiście, obok "wybitnych" osiągnięć biznesowych) tak mizernego obrazu rynku, jaki możemy obserwować od wielu miesięcy. Inwestorzy indywidualni nie stanowią już takiej siły jak kiedyś, a dla poważniejszego kapitału zagranicznego warszawski parkiet jest jednak trochę za mały. Zachodni inwestorzy od długiego już czasu wolą nasz rynek papierów dłużnych, na którym "hossa" nie jest pojęciem historycznym.
Zbliżający się termin referendum europejskiego oraz sondaże wskazujące wysokie poparcie dla integracji wzmagają grę pod wejście naszego kraju do UE (a następnie do strefy euro), sprowadzając rentowność obligacji do rekordowo niskich poziomów, natomiast wysoką płynność zapewnia Ministerstwo Finansów. W ten sposób rynek akcji pozostaje na uboczu. Wyraźna poprawa kondycji całej gospodarki z pewnością pomogłaby w przezwyciężeniu niechęci do takiej formy inwestowania, ale mimo pojawienia się pewnych oznak ożywienia nie wygląda na to, że Polska za chwilę znajdzie się na ścieżce szybkiego wzrostu. Ogłoszone przedwczoraj nadspodziewanie dobre wyniki produkcji przemysłowej są zasługą eksportu (czyli drogiego euro), natomiast na przykład budownictwo kuleje (w kwietniu produkcja niższa o 13,5% niż rok temu). Retoryczne wydaje się pytanie, jak w tym kontekście wyglądają plany wicepremiera Kołodki obłożenia podatkiem VAT terenów budowlanych. Oczywiście "obniżanie przez podwyższanie" dzieje się w interesie nas wszystkich, ale ani giełdzie, ani gospodarce na dobre to nie wyjdzie.