Do manipulacji doszło w grudniu 2000 roku. Papiery przedsiębiorstwa budowlanego były już od kilku miesięcy niepłynne. Taki był efekt wezwania, jakie wcześniej ogłosiła Skanska. Po jego zakończeniu kontrolowała ona 94% kapitału polskiej firmy.
Oskarżeni inwestorzy w pełni koordynowali swoje działania. Podczas gdy jeden z nich skupował na swój rachunek walory Exbudu, drugi przejął prawie całą emisję warrantów, opartych na akcjach spółki, a wyemitowanych przez Beskidzki Dom Maklerski. "Inżynierowie finansowi", mając kilka tysięcy akcji, mogli "podciągnąć" kurs Exbudu. Instrumenty pochodne miały cenę wykonania 26 zł - dniem ich zapadalności był 15 grudnia. Warto dodać, że cena kupna instrumentu pochodnego wynosiła 2,50 zł.
Warrantowy szantaż
Fakt, że prawie cała emisja instrumentów pochodnych została wykupiona kilka dni przed zapadalnością, zaniepokoiła Beskidzki Dom Maklerski. Jego pracownicy zdawali sobie sprawę, że łatwo podnieść cenę akcji niepłynnego Exbudu. Postanowili interweniować. Zaczęła się licytacja, która skończyła się dopiero przy cenie 6 zł. Inwestor sprzedał domowi maklerskiemu jedynie 5 tys. warrantów z 11,66 tys., jakie posiadał. Tylko na tej transakcji zarobił na czysto 3,5 zł na jednym papierze.
A zegar tykał