Coraz więcej sygnałów wskazuje na wyczerpanie potencjału wzrostowego. Szczególnie groźnie wygląda liczba byków i niedźwiedzi we wskaźniku Investors Intelligence. Tak "byczego" nastawienia rynku nie było od stycznia 1992 roku. Również indeks mierzący "nerwowość" na rynku - VIX - zaczyna zbliżać się do wartości sugerujących wyczerpanie potencjału wzrostowego. Ciągle w miarę pozytywnie wyglądają indeksy technologiczne i szerokiego rynku: Nasdaq i Russell 2000, jednak uważam, że nadszedł czas realizacji pokaźnych zysków.

Zdecydowanymi liderami wzrostów w ostatnim półroczu były spółki technologiczne. Indeks Nasdaq wzrósł od października o 35%. W tym samym czasie Dow Jones Industial Average wzrósł tyko o 18%. Najlepszymi inwestycjami okazały się spółki internetowe - DJ Internet Composite wzrósł o ponad 100% i przez ostatni miesiąc poprawiał coraz wyższe wartości za ostatnie 52 tygodnie. Układ "dołków" i "górek" na poszczególnych indeksach sugeruje, że inwestorzy grają pod ożywienie gospodarcze, które miałoby najlepiej odbić się na spółkach technologicznych. W relacji do całości rynku najwięcej tracą duże spółki. DJIA jest ponad 400 punktów poniżej szczytów z sierpnia. To, co się dzieje na polskim rynku, również odpowiada temu schematowi: słaby WIG20 i silne indeksy szerokiego rynku.

Jedynym elementem, który korzystnie wpływa na wycenę akcji, jest poziom stóp procentowych. Prosta waluacja oparta na rentowności 5-letnich obligacji rządowych i EPS dla S&P 500 daje około 30-40-proc. potencjał wzrostowy. Jednak obecne stopy są na tak niskim poziomie, że opieranie wyceny tylko o ich relacje do EPS jest narażone na duże ryzyko błędu.

Przypuszczam, że elementem, który dodaje nerwowości rynkom finansowym, jest ciągły spadek wartości dolara. Od końca stycznia zeszłego roku do dziś stracił 22,5% w stosunku do koszyka obcych walut (Indeks DXY). Jest to duże zagrożenie dla firm eksportujących swoje produkty do Stanów Zjednoczonych. Dla samych Amerykanów będzie to z czasem oznaczać lekko wyższe ceny dóbr importowanych.