- Wygląda na to, że zdążymy z nowymi przepisami przed wejściem do Unii Europejskiej - ocenia M. Łukaszewski. Przedstawiciele TFI obawiali się opóźnienia w pracach nad ustawą. Oznaczałoby to katastrofę dla polskiego rynku funduszy, bo firmy zarządzające nie miałyby dość czasu, aby przygotować swoją ofertę na otwarcie granic. Po wejściu Polski do UE zagraniczne towarzystwa będą mogły bez ograniczeń sprzedawać u nas swoje fundusze (w tej chwili trzeba otworzyć do tego TFI).
Projekt nowelizacji ustawy, który znajduje się obecnie w uzgodnieniach międzyresortowych, wprowadza rewolucyjne zmiany w zasadach funkcjonowania rynku funduszy. Jeżeli zaakceptuje je rząd i parlament, możliwe będzie tworzenie zupełnie nowych produktów inwestycyjnych. Chodzi m.in. o fundusze z wydzielonymi subfunduszami, model funduszy podstawowych i powiązanych, podmioty portfelowe, aktywów niepublicznych i sekurytyzacyjne (mają inwestować w długi).
Nowelizacja ustawy zakłada też możliwość łączenia w jednej firmie zarządzania funduszami i portfelami na zlecenie. Poza tym TFI będą też mogły świadczyć usługi doradcze. Podział funduszy ma być mniej skomplikowany - będzie tylko jeden rodzaj podmiotów emitujących certyfikaty (obecnie są aż trzy: zamknięte, specjalistyczne zamknięte i mieszane).
W tym tygodniu w Ministerstwie Finansów odbyła się konferencja uzgodnieniowa z udziałem przedstawicieli poszczególnych resortów i zainteresowanych ustawą instytucji rynku kapitałowego. Zaproponowano m.in. zwiększenie limitu emisji obligacji przez fundusze restrukturyzacyjne z wcześniej zakładanych 15% do 75%. Obawy resortu pracy wzbudził natomiast pomysł umożliwienia OFE inwestowania do 10% swoich środków w certyfikaty funduszy sekurytyzacyjnych. Przedstawiciele Związku Banków Polskich i NBP zaproponowali natomiast, aby wprowadzić nowy rodzaj spółek, które tak jak fundusze sekurytyzacyjne będą inwestować w wierzytelności. Nie zyskało to jednak aprobaty pozostałych uczestników konferencji, ponieważ opóźniłoby prace nad ustawą.