"To propozycja nie do przyjęcia i - sądzę - tak też traktuje ją sam autor. Jest to pewne pytanie, prowokacja intelektualna zapraszająca do poważnej debaty, w której zresztą już od dłuższego czasu uczestniczę, w kwestii mechanizmu, kryteriów, sekwencji działań prowadzących do przystąpienia państw integrujących się z Unią Europejską (UE) za 11 miesięcy do obszaru euro" - powiedział Kołodko podczas internetowego czatu na stronach resortu.
"Chciałbym, aby w przypadku Polski, gotowość taka nastąpiła za 3 lata po to, aby euro można wprowadzić także jako nasz pieniądz w roku 2007. To jest wciąż możliwe. Ale wymaga to także pewnych ustaleń metodologicznych i politycznych z Komisją Europejską. Już nad tym zaczynamy pracować w ramach ECOFIN, czyli w radzie Ministrów Finansów i Gospodarki 25 państw UE (łącznie z nowymi członkami)"
Komisarz Komisji Europejskiej (KE) ds. polityki gospodarczej i pieniężnej Pedro Solbes powiedział wcześniej w maju, że z punktu widzenia oceny stabilności kursu, jednego z wymogów wejścia do strefy euro, w ocenie Komisji Europejskiej będzie zastosowany formalny wymóg utrzymania wartości waluty w paśmie wahań +/- 2,25% wokół wcześniej ustalonego parytetu centralnego.
Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz odpowiedział, że bank centralny będzie prowadził rozmowy w sprawie wejścia do mechanizmu kursowego ERM2, traktując jako punkt wyjścia maksymalny, 30-procentowy korytarz wahań.
Minister finansów mówił już w kwietniu, że Polska powinna znaleźć się w ERM2 już w momencie przystąpienia do UE, czyli w maju 2004 roku, i nie powinna zabiegać o skrócenie dwuletniego okresu związania złotego z euro w ramach widełek wahań +/-15%. Możliwe jest jednak, że Polska wejdzie do systemu ERM2 dopiero z początkiem 2005 roku.