Po raz drugi z rzędu sesję zwycięsko zakończyły byki. Po zwyżce o 6 punktów w środę, wczoraj notowania czerwcowych kontraktów terminowych wzrosły o dalsze 3 punkty. Zamknięcie wypadło na poziomie 1175 pkt, ale co warto podkreślić, w czasie wczorajszej sesji kontrakty notowane były także po 1181 pkt. Górny cień świecy jest dość wyraźnie zaznaczony i sięga strefy oporu, przez którą popyt nie może się przebić już drugi tydzień. W czasie wczorajszej zwyżki wolumen obniżył się o ok. 10%, do 11,3 tys. kontraktów.

Zwyżkę interpretuję jako ruch powrotny do przyspieszonej linii trendu, obejmującej ostatni miesiąc notowań. Konsekwencje takiej interpretacji wykresu kontynuacyjnego są korzystne dla posiadaczy krótkich pozycji. Jednak sygnał sprzedaży jeszcze nie padł. Takim absolutnym minimum, które potwierdzałoby dominację podaży, będzie dla mnie spadek poniżej 1163 pkt. Tutaj jest lokalny dołek z 20 maja. Wsparcie to porywa się ze średnią ruchomą z 15 sesji, która przez ostatnie cztery tygodnie skutecznie powstrzymywała podaż. To może być dobry moment do zajęcia krótkiej pozycji dla tych, którzy mają najkrótszy horyzont inwestycyjny. Do momentu wejścia na rynku w oparciu o to wsparcie użyłbym jednak wykresu krótszego niż dzienny.

Na wykresie dziennym najważniejsze wsparcie to linia trendu, biorąca początek pod koniec lutego. Ponieważ była ona wielokrotnie testowana, przywiązuję do niej większą wagę niż do wspomnianego dołka z 20 maja. Jej przekroczenie to będzie ważny, średnioterminowy sygnał sprzedaży. Konsekwencją takiego rozwoju wydarzeń będzie spadek do dołka na 1067 pkt.

Z każdym dniem coraz bardziej interesująco prezentuje się kontrakt na Agorę. Kto na najbliższą przyszłość zapatruje się byczo, ten nie znajdzie chyba lepszej okazji, żeby "wyjąć" z rynku całą wysokość podwójnego dna.