Wczoraj akcjonariusze budowlanej spółki stawili się na walnym. Sprawnie się zarejestrowali. Punktualnie o 10.00 rozpoczęły się obrady. Przebiegały bez zakłóceń do chwili, kiedy prezes firmy Józef Tomolik zaczął przedstawiać sprawozdanie zarządu z działalności. W tym momencie na środku sali stanął jeden z uczestników obrad. Krzyknął "wynocha" i zarzucił władzom, że defraudują pieniądze akcjonariuszy.
Po chwili do niego dołączyła grupa 10 mężczyzn. Zaczęła się zwykła burda.- To był horror. Grupa barczystych, krótko ostrzyżonych mężczyzn przewracała stoły i krzesła, ściągała z impetem obrusy, rozlewając napoje i wywracając jedzenie - powiedział PARKIETOWI jeden z uczestników walnego, pragnący zachować anonimowość. Opornych, którzy nie salwowali się ucieczką z sali, awanturnicy szarpali i oblewali wodą.
- Pomyślałem, że obserwuję scenki z programów kryminalnych w telewizji. To jednak była rzeczywistość, a ABS-y, czyli Automaty Bez Szyi - jak na gorąco określił grupę kolejny nasz informator - zachowywały się naprawdę agresywnie.
Przewodniczący walnego zgromadzenia wezwał policję. Jednak przed jej przyjazdem sprawcy uciekli. - Potwierdzam, że w Mikołowie, w czasie zgromadzenia Hydrobudowy, doszło do zakłócenia porządku. Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że grupa mężczyzn wywołała szarpaninę oraz wygłaszała groźby pod adresem pozostałych uczestników. Podjęliśmy czynności wyjaśniające przebieg zdarzenia - wyjaśnił aspirant Jacek Pytel z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Policjanci nie powinni mieć problemów z ustaleniem personaliów osób, które stoją za zajściem. Wszyscy zarejestrowali się na walnym jako akcjonariusze. Każdy z pięcioma akcjami śląskiej spółki. W świadectwach depozytowych, jakie złożyli w firmie przed piątkowym zgromadzeniem, figurują ich dane osobowe. - To była grupa z Tychów - stwierdził nasz informator.