Sprawa prognozy wzrostu PKB była jedną z największych kontrowersji w trakcie prac nad budżetem. Większość ekonomistów uważała, że to zbyt optymistyczna prognoza. Przed kilkoma tygodniami szef resortu finansów przyznał, że może się nie udać osiągnąć budżetowej prognozy. Mówił, że w całym roku wzrost PKB wyniesie ponad 3%. G. Kołodko przedstawił wówczas prognozę wzrostu gospodarczego w II kwartale (2,6% PKB), nie znał jednak jeszcze danych, dotyczących produkcji przemysłowej w kwietniu. Tymczasem wzrosła ona o ponad 8% w porównaniu z kwietniem 2002 r.

Wiceminister Jan Czekaj, pytany w czasie czatu internetowego na stronach MF o to, czy resort będzie korygował w związku z tym wskaźniki makroekonomiczne, odpowiedział, że nie ma na razie takich planów. - Nie przewidujemy zasadniczych zmian w prognozowanych wielkościach makroekonomicznych. Dane dotyczące produkcji przemysłowej w kwietniu wyraźnie wskazują, że w gospodarce występują oznaki ożywienia. Prognozowany przez Ministerstwo Finansów wzrost PKB w tym roku w świetle tych danych jest nadal możliwy do osiągnięcia - stwierdził wiceminister.

J. Czekaj przestrzegał jednak przed nadmiernym optymizmem. Przypomniał, że wpływ na sytuację gospodarczą w kraju mają też czynniki zewnętrzne. - Słaba dynamika na Zachodzie, a właściwie recesja - głównie w Niemczech - tworzy trudne warunki wzrostu polskiej gospodarki. Ona coraz bardziej integruje się z gospodarką światową, ale zarazem coraz bardziej uzależnia się od tego, co dzieje się w gospodarkach innych krajów - mówił na czacie wiceminister Czekaj.