Kondycja naszej giełdy poprawiła się wyraźnie. Pokonanie przez WIG20 poziomu 1200 punktów należy uznać za dobry prognostyk. Domknięcie jednej z dwóch luk bessy z połowy stycznia również należy odnotować jako fakt godny uwagi. Pozostaje pytanie, czy inwestorom wystarczy determinacji oraz środków finansowych, aby podjąć próbę pokonania szczytów ze stycznia (1242 pkt) i z grudnia ubiegłego roku (1256 pkt). Odpowiedź jest istotna zwłaszcza w obliczu faktu, że do referendum akcesyjnego pozostały jedynie dwa dni sesyjne.
W przyszłym tygodniu trudno spodziewać się jakiegoś wybuchu entuzjazmu i gremialnego szturmu na akcje. W zgodnej, jak się wydaje, opinii analityków i obserwatorów "tak" dla integracji z Eurolandem jest pewne jak w banku Problemem natomiast może być frekwencja, a przez to wiarygodność podejmowanych działań. Poza tym oczekuje się, że po zakończeniu głosowania zaczną się ujawniać sprawy dotąd starannie zamiatane pod dywan w wyniku swoistego rodzaju porozumienia ponad podziałami. Na pewno wicepremier Kołodko będzie musiał przedstawić wreszcie szczegóły swego (nie do końca znanego, ale już lubianego) planu naprawy finansów publicznych, na czerwiec odłożona jest decyzja w sprawie Rafinerii Gdańskiej, w obozie rządowym ktoś zechce wyciągnąć wnioski z sondaży popularności, niewykluczone są spięcia na linii SLD - PiS... Takich drobnostek jest z pewnością dużo więcej, a właśnie tego inwestorzy (zwłaszcza zagraniczni) nie lubią najbardziej. Być może, że zdecydowane poparcie akcesji i duża frekwencja utrzymają obecne status quo, ale to chyba najbardziej optymistyczny scenariusz. Najbliższy poniedziałek raczej nie będzie dniem, od którego rozpocznie się wielka hossa.
Zwróć uwagę:
Kredyt Bank - przełamanie oporu na poziomie 11 zł może zaowocować na początek zwyżką do 12 zł, zaś w dalszej perspektywie nawet do poziomu konsolidacji z końca ubiegłego roku.