W styczniu uchwała w sprawie upoważnienia zarządu do podwyższenia kapitału nie uzyskała wymaganej większości 75% głosów. Poparł ją tylko BRE Bank, wraz z działającymi z nim w porozumieniu inwestorami. Przeciwko głosowali będący w konflikcie z bankiem akcjonariusze mniejszościowi, skupieni wokół Włodzimierza Nowaczyka, którzy nie wiedzieli, do kogo trafią akcje i po jakiej cenie. Od początku roku sytuacja Pozmeatu, który w I kwartale poniósł 8,2 mln zł straty, znacznie się pogorszyła. BPH PBK wypowiedział niedawno spółce umowę kredytową na 10,3 mln USD, a dwie firmy odstąpiły od umów leasingowych o wartości ponad 7,1 mln zł. Być może teraz uchwała o podwyższeniu kapitału zostanie przyjęta.

- Mamy już inwestora, który jest zainteresowany objęciem akcji. Pozyskane środki spółka przeznaczyłaby na spłatę długów. Możliwe jest również, że w zamian za część wierzytelności papiery obejmuje BPH PBK i później odsprzeda je inwestorowi - powiedział Jacek Kinowski, wiceprezes Pozmeatu. Dodał, że zmiany w statucie i upoważnienie zarządu do podwyższenia kapitału pozwolą na szybkie przeprowadzenie emisji. - Chcemy, żeby akcjonariusze na walnym wypowiedzieli się co do dalszych losów spółki. Bez podwyższenia kapitału grozi jej upadłość - powiedział wiceprezes J. Kinowski.

Z naszych informacji wynika, że dzisiaj sąd może wydać wyrok w sprawie unieważnienia uchwał walnego zgromadzenia z czerwca 2001 r. Akcjonariusze związani z W. Nowaczykiem (został odwołany wówczas z rady nadzorczej) uważają, że BRE dokonał wtedy wrogiego przejęcia. Ich zdaniem, bank działał w nieformalnym porozumieniu, które gwarantowało mu ponad 50% głosów.