Cena ropy naftowej początkowo spadła wczoraj w Londynie o ponad 1%, gdyż wśród uczestników rynku paliwowego przeważało przekonanie, że ministrowie z krajów OPEC na środowej sesji w Katarze nie obniżą limitów wydobycia. Analitycy uważają, że organizacja ta powstrzyma się z decyzją co najmniej do sierpnia, kiedy spodziewany jest powrót na rynek regularnego eksportu z Iraku.

Sekretarz generalny OPEC Alvaro Silva, który jest już w Katarze, powiedział, że obecne ceny ropy są OK. Przewodniczący organizacji eksporterów Abdullah bin al-Attiyah stwierdził zaś, że OPEC może być zmuszona do redukcji dostaw w III kwartale, bo do końca września iracki eksport powinien wrócić do poziomu sprzed wojny. Pod koniec dnia dopuszczono jednak możliwość redukcji już jutro i w rezultacie na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę ropy Brent z dostawą w lipcu płacono po południu 27,60 USD, wobec 27,78 na piątkowym zamknięciu.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali nadal drożał nikiel, gdyż w drugi już tydzień wszedł strajk w kanadyjskiej firmie Inco, która jest drugim na świecie producentem tego metalu. Za tonę tego surowca z dostawą za trzy miesiące płacono po południu 9305 USD, czyli o 1,2% więcej niż na piątkowym zamknięciu. Od początku roku nikiel zdrożał już o 29%. Cena miedzi zmieniła się wczoraj nieznacznie i po południu za jej tonę z dostawą za trzy miesiące płacono na londyńskiej giełdzie 1707 USD, a więc o 12 USD mniej niż na piątkowym zamknięciu.

Złoto wczoraj trochę staniało, bo znowu zaczął umacniać się kurs dolara wobec euro i jena. Średnia cena z 12 światowych giełd tego kruszcu spadła do 363,25 USD za uncję, z 363,75 w piątek.