Szybki rozwój oraz wypłaty z zysku (w ciągu 3 lat do właścicieli wróciło łącznie 5,4 mln zł) odbijają się jednak na wskaźnikach bezpieczeństwa Cigna STU. Po I kwartale br. wskaźnik pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych (teoretycznych zobowiązań wobec klientów) aktywami spadł o 3,4 pkt proc., do 101,8% (ustawowe minimum to 100%). Jeśli dynamika przypisu składki zostanie utrzymana, to już wkrótce spółka będzie musiała być dokapitalizowana. - Naszym zdaniem, ze względu na planowane dobre wyniki finansowe, taka konieczność pojawi się dopiero w przyszłym roku - twierdzi prezes Bogutyn. Nie chciał jednak zdradzić, jaką wartość będzie miała nowa emisja i do kogo będzie skierowana. Według niego, główny akcjonariusz jest skłonny wpuścić do spółki nowych inwestorów.
W I kwartale br. Cigna STU uzyskała 54,3 mln zł przypisu składki brutto, czyli o 54,4% więcej niż przed rokiem. Motorem wzrostu są ubezpieczenia finansowe i osobowe, a ostatnio także komunikacyjne (wcześniej spółka ich unikała). - Podpisaliśmy z bankiem Dominet umowę, w ramach której ubezpieczamy jego kredytobiorców kupujących samochody. Klient płaci jednorazowo składkę i jeśli nie przydarzy się mu szkoda, to w następnym roku otrzymuje w ramach premii bezpłatną ochronę - wyjaśnia Jan Bogutyn, prezes Cigna STU. - Jeśli to rozwiązanie się sprawdzi, to udział ubezpieczeń komunikacyjnych w portfelu wzrośnie z 25% do 40% - dodaje.
Jeszcze w ubiegłym roku Cigna STU chciała być ośrodkiem konsolidacyjnym w polskim sektorze ubezpieczeniowym. Zarząd prowadził rozmowy ze Szwedami z Skandinaviska Eskilda Banken o przejęciu TUiR Partner. Do transakcji nie doszło. Cigna STU przejęła jednak część pracowników Partnera, a wraz z nimi klientów towarzystwa. - Zastanawialiśmy się również nad inwestycją w TU Daewoo. Doszliśmy jednak do wniosku, że za 100 mln zł, jakie trzeba było w nią zainwestować, nie da oczekiwanego zwrotu z kapitału - ujawnia Jan Bogutyn, prezes Cigna STU.