Absolutorium nie dostali Dariusz Z., Artur K. i Maciej Mytych. Powód, to - jak stwierdzili akcjonariusze - nienależyte wykonywanie obowiązków oraz narażenie spółki na poważne straty. Dwaj pierwsi menedżerowie od kilku miesięcy przebywają w areszcie. Prokuratura zarzuca im wyprowadzenie z rachunku Ponaru około 700 tys. zł.

Skwitowania z pracy w 2002 r. nie otrzymali także niektórzy byli członkowie rady nadzorczej, m.in. znany inwestor giełdowy Piotr G., który od kilku tygodni znajduje się w areszcie pod zarzutem wyłudzenia kredytu. W tym gronie są także osoby, które w Ponarze reprezentowały interesy Piotra G., m.in. jego żona Agnieszka i teściowa - Julitta D.

Z działalnością byłych członków zarządu i rady wiąże się poręczenie przez spółkę kredytu zaciągniętego przez Piotra G. i jego żonę. Kredyt w wysokości ponad 3 mln zł Ponar poręczył własnymi aktywami, w tym papierami skarbowymi. W efekcie jednak musiał utworzyć rezerwy i poniósł wysoką stratę. Sięgnęła w zeszłym roku ponad 4,4 mln zł.

Wczorajsze WZA upoważniło także zarząd do podjęcia czynności niezbędnych do zaspokojenia roszczeń o naprawienie szkody. Chodzi zarówno o szkody wyrządzone spółce przy sprawowaniu zarządu, jak i nadzoru. Roszczenia w pierwszej kolejności skierowane zostaną zapewne przeciwko osobom, których działalność wyjaśnia prokuratura.