Reklama

"Enronizacja" Ameryki

Inwestorzy na zagranicznych giełdach porzucili obawy o stan światowej gospodarki i zyski przedsiębiorstw. Zaowocowało to wzrostem wskaźników nastrojów do skrajnych poziomów. Jednak na razie ten sygnał ostrzegawczy przełożył się jedynie na zmniejszenie dynamiki zwyżki, a nie odwrócenie tendencji. Nie zmienia to faktu, że amerykańskie indeksy pozostają wciąż w strefie silnych oporów, których pokonanie nie będzie łatwe.

Publikacja: 14.06.2003 10:18

W "Business Week" pojawiło się ostatnio porównanie amerykańskiej gospodarki z historią upadku energetycznego giganta Enrona. Nazwano je "enronizacją" Ameryki. To zjawisko ma polegać na tym, że z pozoru niewiele znaczące wydarzenie w pewnym momencie zwraca uwagę inwestorów na strukturalne problemy firmy czy gospodarki i rozpoczyna proces powolnego staczania się. I choć takie porównanie może wydawać się przesadne, a budowany w oparciu o nie scenariusz może mieć małe szanse na wystąpienie w rzeczywistości, to jednak warto go uwzględniać w swoich rachubach inwestycyjnych.

Enron i gospodarka

Kilka czynników może stać się tym "z pozoru niewiele znaczącym wydarzeniem". Epidemia SARS zeszła z czołówek gazet, ale dopiero teraz zaznacza się jej negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę. Motorola i Texas Instruments ostrzegły przed gorszymi wynikami właśnie z powodu mniejszego popytu w Azji. Ten region odpowiada za 28% amerykańskiego eksportu i 39% importu. Sama choroba nie jest jeszcze pod pełną kontrolą. Nowojorski oddział Deutsche Banku opublikował raport na temat ewentualnych skutków odnowienia się epidemii SARS. Wynika z niego, że w USA zagrożone byłyby branże przemysłowe, odpowiadające za 1,2 bln dolarów rocznej produkcji i ponad jedną piątą zatrudnienia. W rezultacie przez jeden kwartał ich produkcja mogłaby spaść o 5%, obniżając PKB o 2 pkt proc.

Podobieństwa do Enrona można upatrywać w rosnącym zadłużeniu państwa. W dwa lata nadwyżka budżetowa została zamieniona w wynoszący ok. 400 mld dolarów deficyt, który zwiększa i tak gigantyczny dług publiczny. Towarzyszy temu znaczne zadłużenie pozabilansowe (również tak jak w Enronie) - całkowite niespłacone przyszłe zobowiązania rządowe wobec systemu opieki medycznej i społecznej wyniosą ok. 25 bln dolarów. To oznacza, że aby system pozostał wypłacalny, obecne pokolenie przez kolejnych 10 lat musiałoby przeznaczać na ten cel ponad 1/4 swoich dochodów.

I jeszcze jeden element podobieństwa z Enronem - możliwy kryzys zaufania do Ameryki. Jego podłożem byłby rosnący deficyt na rachunku bieżącym (zbliżający się w ujęciu rocznym do 500 mld dolarów), przekładający się na spadek wartości dolara. Zniżka waluty nieco zmniejsza tę dziurę w handlu zagranicznym i chroni część miejsc pracy w USA, ale obniża wiarę w dolara i odzwierciedla spadek zaufania do Ameryki, jej gospodarki i przyszłości. Według jednego z sondaży, aż 68% Turków, 63% Francuzów, 59% Niemców i 58% Rosjan uznaje, że polityka zagraniczna USA ma negatywny wpływ na ich kraje.

Reklama
Reklama

Tygodniowa stabilizacja

Ostatni tydzień notowań niewiele zmienił sytuację najważniejszych indeksów. Bardzo ciekawie zrobiło się na Nasdaq. Rośnie on od 3 miesięcy wewnątrz formacji kanału. Górna jego granica postawiła silny opór 6 czerwca. Utworzona wtedy czarna świeca nie została zneutralizowana przez cały ubiegły tydzień. Nic dziwnego, obroty na tej sesji były największe od ponad 2 lat. Obszar objęty korpusem tej świecy pokrywa się z potencjalnym zasięgiem zwyżki, obliczonym na podstawie długości ruchu wzrostowego z jesieni ub.r. Jeśli przyjąć, że obie fale będą równe, to indeks powinien zatrzymać się pomiędzy 1645 i 1699 pkt. Jest to prawdopodobne jeśli wziąć pod uwagę, że dzienny MACD nie przełamał jeszcze jesiennego szczytu i zatrzymał się na poziomie, przy którym kończył wszystkie korekty w bessie. Opór przy 1645 pkt wynika również z 61,8--proc. zniesienia ubiegłorocznej przeceny. Zatem szanse na kontynuację wzrostu i przełamanie 1700 pkt są mocno ograniczone. Zamknięcie poniżej 1604 pkt otwierałoby drogę do testu trzymiesięcznej linii trendu (1550 pkt).W przypadku S&P500 mamy bardzo jasną sytuację. Dopóki indeks utrzymuje się ponad 966 pkt, można liczyć na dalszą zwyżkę. Jednak tutaj również negatywnie oddziałuje bariera podażowa, związana z 61,8-proc. zniesieniem wyprzedaży z 2002 r. Wypada ona na psychologicznym poziomie 1000 pkt. Jej przełamanie doprowadziłoby S&P500 nawet do 1170 pkt. Zamknięcie poniżej 966 pkt stanie się silnym sygnałem sprzedaży. Oznaczać to będzie przełamanie linii trendu, trwającego od marca br., a także utrzymanie w mocy wniosków, wynikających z powstania na wykresie wieloletniej formacji głowy z ramionami, zapowiadających znaczne pogłębienie bessy.

Parkiety europejskie podążają systematycznie na północ. Przez ostatnie dni wypadały nawet le-piej niż rynki amerykańskie. FT-SE 100 prawie całkowicie odrobił straty powstałe podczas rozpoczętej pod koniec listopada ub.r. wyprzedaży. Stąd wynika opór przy 4,2 tys. pkt. Przebieg MACD wskazuje na słabość zwyżkowej tendencji. CAC i DAX są na dobrej drodze, by dotrzeć do szczytu z jesieni 2002 r. Pierwszemu brakuje do niego ponad 5%, drugiemu ok. 3%. Dla wszystkich tych indeksów złym zwiastunem byłby spadek na koniec dnia poniżej majowego maksimum.

Z uwagi na znaczną korelację naszych indeksów ze wskaźnikiem koniunktury na węgierskim parkiecie warto odnotować zmianę trendu na wykresie BUX-a. Zniżka z minionego wtorku sprowadziła go poniżej jesiennego szczytu, co biorąc pod uwagę obszerną negatywną dywergencję na dziennym MACD, zapowiada trwalsze pogorszenie notowań. Potwierdzeniem takiej diagnozy będzie zamknięcie poniżej 7950 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama