Jeszcze pod koniec 2002 r. analitycy twierdzili, że tym razem Rada Polityki Pieniężnej trafi w wyznaczony przez siebie cel inflacyjny i wskaźnik wzrostu cen na koniec grudnia 2003 r. wyniesie między 2 a 4%. Potem jednak inflacja za każdym razem była nieco niższa od tej, której wszyscy oczekiwali. Wyniki majowe były potwierdzeniem tej reguły - inflacja wyniosła 0,4%, a nie 0,6-0,7%, jak wszyscy prognozowali. W rezultacie obecnie nikt praktycznie nie spodziewa się, aby na koniec tego roku inflacja przekroczyła 2%, czyli dolną granicę celu inflacyjnego.
Seria redukcji stóp
Wraz z niższą inflacją spadały stopy procentowe. Na początku roku nikt nie przewidywał, że Rada Polityki Pieniężnej zafunduje nam nieprzerwaną serię obniżek. Tymczasem do tej pory stopy spadały pięć razy z rzędu i jest spora szansa, że spadną po raz szósty, w czerwcu. Takie tempo redukcji wynika z faktu, że również RPP nie spodziewała się tak szybkiego spadku inflacji.
- Oczywiście, że jesteśmy zaskoczeni sytuacją, podobnie jak analitycy i rynki finansowe - powiedział Bogusław Grabowski, członek RPP. - Wszyscy są tym zaskoczeni. Od około 18 miesięcy mamy taką sytuację, że rynek oczekuje obniżki o 125 pkt bazowych w ciągu kolejnych 12 miesięcy. I takie oczekiwania były 1,5 roku temu, przy tamtym poziomie stóp procentowych, i są takie teraz, przy obecnym poziomie.
Dla porównania - 1,5 roku temu podstawowa stopa NBP, interwencyjna, wynosiła 11,5%. W ciągu roku, do grudnia 2002 r., spadła do 6,75%. Obecnie wynosi 5,5%. Oczekiwania rynku oznaczałyby, że stopy spadną do 4,25%. Przy czym już na koniec roku - według prognoz - może to być 4,5-4,75%.