Sytuacja techniczna węgierskiego indeksu BUX i czeskiego PX50 jest podobna. Na obu wykresach doszło do zmiany krótkoterminowych trendów na spadkowe. Większą wagę przywiązywałbym do wydarzeń w Budapeszcie - giełda w Pradze ma marginalne znaczenie. Na wykresie BUX ukształtował się czterotygodniowy podwójny szczyt, którego wysokość to 300 pkt. Rynek w zasadzie zrealizował już zasięg spadku, wynikający z wysokości formacji, ale sygnałów zakończenia wyprzedaży nie ma. Może mieć na to wpływ szeroki kanał wzrostowy. Indeks porusza się w nim od lipca zeszłego roku. Ostatni szczyt wypadł na wysokości górnego ograniczenia tej formacji. Dolne znajduje się nieco ponad poziomem 7,2 tys. pkt i właśnie tam zmierza wykres indeksu. To daje jeszcze ok. 10-proc. potencjał spadkowy. Biorąc pod uwagę wysoką skłonność BUX do poruszania się w trendach, szansę na realizację takiego właśnie scenariusza oceniam bardzo wysoko.
Na wykresie PX50 doszło do dość gwałtownej zmiany trendu krótkoterminowego, co może być skutkiem niskiej płynności rynku. Przełamana została najszybsza linia trendu wzrostowego. Z analizy technicznej wynika, że spadki sięgną przynajmniej 500 pkt, a być może nawet 480 pkt.
W Ameryce bez zmian
Na rozwiniętych rynkach inwestorzy w dalszym ciągu z zapałem kupują akcje po coraz wyższych cenach. Na największych światowych parkietach trendy wzrostowe nie wyglądają na zakończone. Wprawdzie na wykresie świecowym S&P 500 co pewien czas pojawiają się ostrzegawcze formacje, ale rynek dość konsekwentnie je ignoruje. Tak było ze wszystkimi trzema spadającymi gwiazdami, które pojawiły się pod koniec maja i na początku czerwca. Ukształtowane w środę doji zapowiada raczej stabilizację notowań niż jakąś większą korektę. Dość dobrze oddająca tempo wzrostu linia, poprowadzona po dołkach z 11 marca i 20 maja, ogranicza ewentualny spadek do 970 pkt. Żeby zapoczątkować większą korektę, na wykresie powinna pojawić się jakaś namiastka dystrybucji akcji.
W trendzie wzrostowym wyznaczanie poziomów oporu z reguły nie ma większego sensu. Jedna z podstawowych zasad analizy technicznej mówi, że trend trwa, dopóki nie będzie sygnałów jego zakończenia. Na razie ich nie ma. Jednak widoczna na wykresie 10--miesięczna formacja konsolidacji pozwala przynajmniej w przybliżeniu oszacować, w którym miejscu popyt mógłby osłabnąć. Wysokość konsolidacji to 18%, które odmierzone w górę od punktu wybicia dają 1090 pkt. Dopiero gdzieś na tym poziomie powinna pojawić się większa podaż.