Reklama

Koniec okresu ochronnego

Czeskie referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej zakończyło okres ochronny, nałożony na rynki naszego regionu. Zmiana trendu w Pradze i Budapeszcie stanowi ostrzeżenie przed załamaniem zwyżek także w Warszawie. Czołowe giełdy świata utrzymują się w trendach wzrostowych.

Publikacja: 21.06.2003 09:47

Sytuacja techniczna węgierskiego indeksu BUX i czeskiego PX50 jest podobna. Na obu wykresach doszło do zmiany krótkoterminowych trendów na spadkowe. Większą wagę przywiązywałbym do wydarzeń w Budapeszcie - giełda w Pradze ma marginalne znaczenie. Na wykresie BUX ukształtował się czterotygodniowy podwójny szczyt, którego wysokość to 300 pkt. Rynek w zasadzie zrealizował już zasięg spadku, wynikający z wysokości formacji, ale sygnałów zakończenia wyprzedaży nie ma. Może mieć na to wpływ szeroki kanał wzrostowy. Indeks porusza się w nim od lipca zeszłego roku. Ostatni szczyt wypadł na wysokości górnego ograniczenia tej formacji. Dolne znajduje się nieco ponad poziomem 7,2 tys. pkt i właśnie tam zmierza wykres indeksu. To daje jeszcze ok. 10-proc. potencjał spadkowy. Biorąc pod uwagę wysoką skłonność BUX do poruszania się w trendach, szansę na realizację takiego właśnie scenariusza oceniam bardzo wysoko.

Na wykresie PX50 doszło do dość gwałtownej zmiany trendu krótkoterminowego, co może być skutkiem niskiej płynności rynku. Przełamana została najszybsza linia trendu wzrostowego. Z analizy technicznej wynika, że spadki sięgną przynajmniej 500 pkt, a być może nawet 480 pkt.

W Ameryce bez zmian

Na rozwiniętych rynkach inwestorzy w dalszym ciągu z zapałem kupują akcje po coraz wyższych cenach. Na największych światowych parkietach trendy wzrostowe nie wyglądają na zakończone. Wprawdzie na wykresie świecowym S&P 500 co pewien czas pojawiają się ostrzegawcze formacje, ale rynek dość konsekwentnie je ignoruje. Tak było ze wszystkimi trzema spadającymi gwiazdami, które pojawiły się pod koniec maja i na początku czerwca. Ukształtowane w środę doji zapowiada raczej stabilizację notowań niż jakąś większą korektę. Dość dobrze oddająca tempo wzrostu linia, poprowadzona po dołkach z 11 marca i 20 maja, ogranicza ewentualny spadek do 970 pkt. Żeby zapoczątkować większą korektę, na wykresie powinna pojawić się jakaś namiastka dystrybucji akcji.

W trendzie wzrostowym wyznaczanie poziomów oporu z reguły nie ma większego sensu. Jedna z podstawowych zasad analizy technicznej mówi, że trend trwa, dopóki nie będzie sygnałów jego zakończenia. Na razie ich nie ma. Jednak widoczna na wykresie 10--miesięczna formacja konsolidacji pozwala przynajmniej w przybliżeniu oszacować, w którym miejscu popyt mógłby osłabnąć. Wysokość konsolidacji to 18%, które odmierzone w górę od punktu wybicia dają 1090 pkt. Dopiero gdzieś na tym poziomie powinna pojawić się większa podaż.

Reklama
Reklama

Popyt nie napotyka w tej chwili większego oporu także w sektorze zaawansowanych technologii. Nasdaq Composite zyskał od dołka z października zeszłego roku już prawie 50%, co sprawia, że jest to największy wzrost od początku bessy. Dość nieprawdopodobna jeszcze niedawno hipoteza, że mamy do czynienia z korektą całego spadku, zaczyna nabierać realnych kształtów. Jednak w takim wypadku zwyżka musiałaby trwać jeszcze dłuższy czas i sięgnąć przynajmniej 2 tys. punktów. Realizacja takiego scenariusza, bez większej korekty po drodze, wydaje się mało prawdopodobna.

Europa też się trzyma

Po załamaniu się formacji głowy z ramionami konsekwentnie rośnie również niemiecki DAX. Wykres indeksu zbliża się do dość istotnego oporu w okolicach 3300 pkt. Tutaj zatrzymała się największa zeszłoroczna korekta bessy. Na razie kupujący nie wydają się zdeprymowani tym faktem. Najważniejsza w tej chwili linia trendu wzrostowego, poprowadzona po dołkach z marca i maja, znajduje się na 3100 pkt i pokrywa się mniej więcej z lokalnym szczytem z 6 maja. Formacji zapowiadających spadek notowań na wykresie nie ma.Japonia przed korektą

Przez pewien czas raczej nie ma co liczyć na wzrost japońskiego Nikkei 225. Cofnięcie popytu na środowej sesji, w okolicach dość istotnego oporu, zwiastuje lokalną korektę. Bykom nie udało się doprowadzić do przełamania głównej linii trendu spadkowego, biorącej początek jeszcze w kwietniu 2002 roku. Zatrzymanie na tak istotnym oporze może nawet oznaczać koniec wzrostów, choć na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie. Na ich poparcie potrzeba jakiejś formacji zapowiadającej odwrócenie trendu. Najbliższe wsparcie to dołek z 16 czerwca, znajdujący się na poziomie 8840 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama