Dystrybucja, sztuczne trzymanie kursów w związku z window dressing, czy też przygotowanie do kolejnego ataku na opór znajdujący się na wysokości 1260 pkt? Wczorajsza sesja z pewnością nie daje jednoznacznej odpowiedzi na te pytania, a zdania na temat poszczególnych scenariuszy są podzielone - choć z pewnością zwolenników ostatniej tezy jest najmniej. Window dressing wydaje się naturalną konsekwencją zbliżającego się końca półrocza i prawdopodobnie ma on swój udział w obecnych wzrostach, jednak ten fakt raczej może tylko pomóc rynkowi w pokonaniu kolejnego poziomu oporu, do którego indeks WIG20 podszedł na wczorajszej sesji (1255-1260 pkt). Scenariusz zakładający dystrybucję wydaje się mieć słabe strony, a przede wszystkim nie wskazuje na niego obecnie układ świec. Warto przypomnieć, iż wspomniana bariera podażowa była już testowana pod koniec zeszłego tygodnia, co znalazło odzwierciedlenie w górnych, podażowych cieniach świec. Obecnie takie symptomy na razie nie występują - a wręcz przeciwnie - indeks WIG20 ustanowił wczoraj nowy szczyt na zamknięciu, a kształt białej zresztą świecy w niczym nie wskazuje na nieuchronną (?) korektę. A ponieważ nie ma na razie formacji odwrócenia trendu, wszelkie próby łapania szczytu mogą się okazać przedwczesne.

Zachowanie wskaźników także każe bacznie obserwować rynek, gdyż wczorajszy szczyt nie został potwierdzony ani przez RSI (14), ani przez wskaźnik impetu, ani przez Ultimate Oscilator. Jednak wskaźniki te w dalszym ciągu bronią swoich wzrostowych linii trendu i poziomów równowagi, a dywergencje jeszcze nie są na tyle silne, żeby byki już w tym momencie były skazane na kapitulację. Tym bardziej że MACD z powodzeniem przetestował swoją średnią. Do "byczego" postrzegania rynku przekonuje mnie dodatkowo wykres tygodniowy indeksu, który pokazuje, iż najciemniejsze chmury zostały już przepędzone. Dlatego też uważam, iż korekta rozpocznie się z wyższego (1290-1300 pkt) niż obecny poziomu.