Po słabych danych kwietniowych ekonomiści odetchnęli z ulgą. Wyniki majowe wskazują, że mimo pogłębienia recesji u naszych głównych partnerów handlowych, polski eksport ma się dobrze. Za granicą sprzedaliśmy towary o łącznej wartości ponad 3 mld euro, o 3,1% więcej niż w kwietniu. Eksport za pierwsze pięć miesięcy tego roku był o 4,8% większy niż w analogicznym okresie 2002 r.
- To bardzo dobre dane. Wskazują one, że konkurencyjność polskiej gospodarki poprawiła się dzięki restrukturyzacji i osłabieniu euro - ocenia Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz w banku Pekao. Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP, ostrzega jednak, że sytuacja może się pogorszyć w nadchodzących miesiącach. - Czerwcowe badania koniunktury pokazały, że przedsiębiorcy, po raz pierwszy od wielu miesięcy, zanotowali spadek zamówień zagranicznych. To może być zapowiedź zmniejszenia dynamiki eksportu - ocenia Ł. Tarnawa.
Powodów do zadowolenia nie dostarcza natomiast import. W maju jego wartość wyniosła niespełna 3,7 mld euro. Oznacza to spadek o 1,5% rok do roku i o 4,3% w stosunku do kwietnia. - Nadal nie widać ożywienia w popycie wewnętrznym - ocenia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deustche Banku. Z ostatnich danych GUS za pierwszy kwartał wynika, że spożycie indywidualne było zaledwie o 1,4% większe niż przed rokiem. - Po dobrych informacjach dotyczących majowej produkcji i sprzedaży detalicznej oczekiwaliśmy nieco lepszych wyników importu. Ale na poprawę trzeba jeszcze poczekać - twierdzi Ł. Tarnawa. - Sądzę, że w tej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej może dalej ciąć stopy procentowe - dodaje A. Krześniak.
Dzięki wzrostowi eksportu i spadkowi importu zmniejszył się deficyt obrotów bieżących. W maju wyniósł on 327 mln euro (wobec 460 mln euro w kwietniu) i był mniejszy, niż szacowali analitycy. - Deficyt za ostatnie 12 miesięcy stanowił 2,8% PKB. Dane te świadczą o tym, że gospodarka znajduje się w stadium ożywienia - mówi Grzegorz Wójtowicz z Rady Polityki Pieniężnej. Deficyt w obrotach handlowych wyniósł 608 mln euro.
Z danych dotyczących bilansu płatniczego wynika, że w maju zagraniczni inwestorzy dokupywali polskie obligacje. Różnica między kwotą ulokowaną i wycofaną z naszego rynku wynosi 412 mln euro. Więcej, o 82 mln euro, zainwestowali też w polskie akcje.