Przepis, który wchodzi dzisiaj w życie, nie dotyczy osób, którym do emerytury zostały dwa lata lub które przebywają na urlopie (macierzyńskim, wychowawczym, wypoczynkowym, szkoleniowym). Nie może być również stosowany w sytuacji, w której zakład pracy jest likwidowany. W przypadku zwolnień w firmach zatrudniających powyżej 20 osób odprawa nie należy się pracownikom, którzy mają prawo do emerytury lub renty, pracują w innej firmie na cały etat, w kilku firmach łącznie na pełny etat lub prowadzą gospodarstwo rolne o powierzchni co najmniej 5 hektarów.

Po wejściu w życie tych przepisów będą już obowiązywać wszystkie zmiany wprowadzone do kodeksu pracy nowelizacją podpisaną przez prezydenta w sierpniu ubiegłego roku. Od kilku miesięcy funkcjonuje już bowiem prawo zabraniające zastępowania umowy o pracę umową cywilnoprawną. Firmom stworzono także możliwość zatrudniania ludzi na zastępstwo, gdy np. któryś z pracowników jest na dłuższym zwolnieniu lekarskim. Wprowadzono także zasadę nieodpłatności pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego w przypadku, gdy trwa ono nie więcej niż 6 dni oraz o skróceniu zwolnienia lekarskiego płatnego przez zakład pracy do 33, z obecnych 35 dni.

Wszystkie zmiany zapisane w nowelizacji mają za zadanie uelastycznić rynek i zmniejszyć koszty pracy. Jednak ekonomiści są zdania, że zmiany te, choć idą w dobrym kierunku, są zbyt płytkie. - Poza tym kodeks pracy ma znaczenie tylko w wielkich przedsiębiorstwach, gdzie działają związki zawodowe i bronią jego przepisów. W małych firmach nikt nigdy kodeksu nie widział na oczy. Tam stosunki między pracownikiem a pracodawcą regulują obyczaje i możliwości finansowe konkretnego przedsiębiorstwa. Nowelizacja kodeksu pracy tego nie zmieni - uważa Krzysztof Dzierżawski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.

Tymczasem trwają prace tzw. Komisji Kodyfikacyjnej. Jej zadaniem jest stworzenie całkiem nowego prawa pracy, które zostanie uchwalone prawdopodobnie w 2004 roku, jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej.