Korzystając z tego, że w Warszawie odbywa się IX Światowa Konferencja Gospodarcza Polonii, chciałbym się dowiedzieć, co osoba taka jak Pan - od lat mieszkająca w USA, pracująca tam z sukcesami w finansach - sądzi o Polsce, o naszej kondycji ekonomicznej. Jak tę kondycję poprawić?
Jestem globalnym strategiem inwestycyjnym - na tym spędziłem większość czasu w zarządzaniu kapitałem. W kontekście długoterminowego trendu musimy sobie zdać sprawę, że Polska jest w najlepszej sytuacji, chyba od 300 lat. Nie mamy wrogów zewnętrznych, mamy gospodarkę wolnorynkową, mamy społeczeństwo, które jest bardzo jednolite. Nie mamy wielkich rozwarstwień klasowych. Oczywiście musimy sobie zdać sprawę z tego, że wejście do Unii Europejskiej nie jest też żadnym panaceum na nasze problemy. Jestem raczej eurosceptykiem, dlatego że wiele wiem o tak zwanej eurosklerozie ostatnich wielu, wielu dekad.
Jak polska gospodarka przeżyje "zderzenie" z Unią Europejską?
Na krótką metę będzie dużo zamieszania. Patrzę raczej negatywnie na aspekty ekonomiczne wejścia do Unii Europejskiej. Myślę, że pod tym względem przyszłość Polski leży raczej na Wschodzie, nie na Zachodzie. Widzę fundamentalne problemy, rynek zachodni się kurczy. Nie zapominajmy, że poszerzenie Unii nie wynika z tego, że jacyś kuzyni z Zachodu zapałali wielką miłością do prowincjonalnych kuzynów ze Wschodu, tylko z tego, że Europa Zachodnia potrzebuje nowego napędu ekonomicznego. A Europa Wschodnia może w tym pomóc.
Obecny rząd ma bardzo złe notowania. Trudno podejrzewać, żeby reformy, które trzeba będzie wprowadzić, spowodowały wzrost entuzjazmu w polskim społeczeństwie. Jak w tych naszych realiach pogodzić sukces polityczny z sukcesem gospodarczym? Czy, Pana zdaniem, to jest w ogóle możliwe?