W USA doszło znów do manipulacji w zapisach księgowych. Po nadużyciach ujawnionych niedawno przez holenderski koncern handlowy Ahold o podobnych nieprawidłowościach poinformował francuski potentat przemysłowy Alstom - jeden z czołowych producentów taboru kolejowego i urządzeń dla energetyki. Na naszym rynku prowadzi on działalność poprzez spółkę Alstom Polska, która jest zaangażowana głównie w produkcję sprzętu energetycznego.

Fałszerstwa rachunkowe wykryto w nowojorskiej fabryce wytwarzającej wagony kolejowe, która należy do spółki zależnej Alstom Transportation. Poniesione przez nią straty w roku obrachunkowym zakończonym 31 marca zawyżono o 51 mln euro. O kwotę tę trzeba będzie powiększyć stratę netto firmy macierzystej, która wyniosła 1,38 mld euro. Złożyły się na nią niespodziewane wydatki związane z wadami turbin gazowych, a także spadek zamówień.

Dochodzenie w sprawie nadużyć wszczęły FBI i amerykańska komisja papierów wartościowych SEC. Ujawnienie nieprawidłowości jest z pewnością ciosem dla Alstoma, ale jednocześnie podkreśla się szybką reakcję kierownictwa firmy. O nadużyciach poinformowano natychmiast opinię publiczną oraz zawieszono na czas dochodzenia dwóch wiceprezesów amerykańskiej jednostki.

Słaba koniunktura sprawiła, że Alstom znalazł się w trudnym położeniu. Dyrektor generalny Patrick Kron, który objął to stanowisko na początku roku, usiłuje zwiększyć wpływy i zredukować zadłużenie sięgające z końcem marca 4,9 mld euro. Zamierza to osiągnąć sprzedając część aktywów, ograniczając zatrudnienie oraz usprawniając zarządzanie.

W środę odbędzie się doroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy, podczas którego zarząd chciałby uzyskać ich zgodę na sprzedaż akcji o wartości 600 mln euro. Wpływy z tej operacji ułatwiłyby spłatę zobowiązań i zwiększyły szanse na poprawę wyników finansowych.