Miniony kwartał okazał się najbardziej udanym dla rynków akcji od chwili internetowego boomu w 2000 r. W obliczu tak dynamicznych wzrostów kursy akcji zdyskontowały skutki ożywienia gospodarczego, którego nie potwierdzają na razie publikowane dane makroekonomiczne. Nie spełniają się nadzieje na powojenny spadek cen ropy i związane z tym pobudzenie konsumpcji. Trzynasta już obniżka stóp procentowych dokonana przez Fed podtrzyma na pewien czas boom na rynku nieruchomości, ale raczej nie wywoła znaczącego wzrostu inwestycji. Amerykańskie firmy, borykające się z niedostatkiem popytu i presją na obniżanie cen wyrobów, są bardziej skupione na obniżaniu kosztów niż ekspansji rynkowej.

W tej sytuacji wzrosty, jakie miały miejsce w ostatnim kwartale, należy traktować wyłącznie jako korektę w rynku niedźwiedzia. Zagadką pozostaje jej ostateczny zasięg i struktura. Gdyby obecną zwyżkę traktować optymistycznie jako zasadniczą korektę trwającej od kwietnia 2000 r. fali spadkowej, wówczas potencjalny zasięg wzrostów wynosi w przypadku S&P 500 od około 1070 pkt (38,2-proc. zniesienie) do niemal 1250 pkt (zniesienie 61,8-proc.). Wprawdzie osiągnięcie górnego pułapu wydaje się obecnie bardzo mało prawdopodobne, ale trzeba pamiętać, że zasięg fali B często wykracza poza wszelkie wcześniejsze oczekiwania. Być może zatem po okresie publikacji kwartalnych wyników czeka nas powrót silnych wzrostów. Wytłumaczeniem byłaby jedynie olbrzymia płynność na amerykańskim rynku finansowym spowodowana bezprecedensowym poluzowaniem polityki monetarnej oraz psychologia - sądząc po rosnącym od marca napływie środków do funduszy akcji Amerykanie coraz bardziej wierzą w zakończenie trwającej 3 lata bessy.

Od oceny ostatecznego zasięgu wzrostów na rynku amerykańskim zależy prognoza dla rynku akcji w Polsce. Krajowe instytucje raczej przyglądają się sytuacji i nie wykazują nadmiernej ochoty do napełniania portfeli drogimi z fundamentalnego punktu widzenia akcjami. Ich zachowanie podczas obecnej korekty (poziom, przy którym ujawni się popyt na przecenione spółki) może okazać się wyznacznikiem zachowania rynku w okresie letnim.